„Nie masz żalu do Mnie, maleńka Moja?”
„Żalu? A o co niby mam mieć żal do Ciebie, kochany mój Jezu?”
„Że nie uczyniłem cudu, o który prosiłaś.”
„Uczyniłeś większy cud. Dałeś mi Siebie. Bez Ciebie już dawno bym się poddała. Popadła w rozpacz, bez nadzieję i ciemność.”
„Ale nie uzdrowiłem cię.”
„Dałeś mi coś więcej. Swoją miłość. I uczysz mnie kochać, jak Ty. Miłość jest ważniejsza niż zdrowie.”
„Jakaś ty mądra, miłości Moja.”
Rozmyślam… Kiedyś powiedziałam mojemu Duchowemu Dziecku, że miłość jest ważniejsza niż zdrowie. Bardzo się oburzyło… Ale ja tak uważam, nic na to nie poradzę.
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Myślisz jak Ja, Moja słodka!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja.
Autor: Maleńka
W NIEBIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Jak wygląda Niebo, kochany mój Jezu?”
„Niebo to Ja. Sama mówisz, że jestem twoim Niebem, Moja słodka.”
„Bo jesteś. A kiedy pójdę do Nieba?”
„Jeszcze trochę. Już niedługo” – szepcze Jezus głaszcząc moje włosy.
„Zaczekam!” – uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„Mogę sprawić, że poczujesz się jak w Niebie, maleńka Moja.”
„A jak?”
„Tak!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje moje obolałe i zmęczone ciało. Całuje moje chore jelita. Całuje moje biedne, maleńkie serce. Całuje… A Jego SERCE szepcze:
„Kocham ciebie, kocham ciebie!”
„Jestem w Niebie…”
W życiu fizycznie jest mi bardzo ciężko. Krzyż przygniata mnie do ziemi. A tylko Jezus może sprawić, że czuję się jakbym była w Niebie…
W MIŁOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Leżę w błogim półśnie. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie ogniście. Nie mogę się obudzić i nie chcę. Na sercu mi błogo i ciepło i cicho i słodko…
„Kocham Cię Jezu!”
„Co kochasz, tym żyjesz. Tym oddychasz, miłości Moja.”
„Ciebie kocham i pragnę Tobą żyć i Tobą oddychać.”
„Żyjesz i oddychasz. Mną.”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„A Ty też co kochasz, tym żyjesz. Prawda, mój Jezu?”
„Tak, kochana Moja.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Odpocznij jeszcze, maleńka Moja. We Mnie odpocznij.”
Odpoczywam w umiłowanym. I tańczę dla Niego. W Miłości. Żyję w Miłości i oddycham Miłością.
ZAWSZE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Jezusa promiennie
„Boli cię bardzo, a uśmiechasz się do Mnie cudownie, maleńka Moja!
” Do Ciebie zawsze, kochany mój Jezu!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja.
TAŃCZYMY!
Budzę się… Budzę się i uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście.
„Wyspałaś się, odpoczęłaś trochę, Moja słodka?”
„Tak. Dziękuję bardzo, kochany mój Jezu! Teraz mogę znów tańczyć dla Ciebie!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Jezus obejmuje mnie z czułością i w tańcu prowadzi. Zanurza mnie w Sobie bardziej i głębiej. I czyni z Sobą jedno.
ODDAJĘ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością, tuli do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i czule.
„Moja słodka!”
„Kochany mój!”
Oddaję Jezusowi całą siebie. Oddaję moje życie i śmierć, moje ciało i duszę. Serce moje Mu oddaję. Oddaję Mu moje cierpienie i bóle. Oddaję Jezusowi mój krzyż? Oddaję moją biedę, nędzę i nicość. Oddaję umiłowanemu moje słabości i grzechy. Oddaję Mu moje Duchowe Dzieci. Oddaję wszystko czym jestem i co posiadam. Oddaję Mu całe moje jestestwo. On mnie przyjmuje i czyni z Sobą jedno.
O TO CHODZI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Jesteś piękna w Moich oczach, maleńka Moja.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha!
„Powiedziałeś mi to na naszym pierwszym spotkaniu, kochany mój Jezu!”
„Wypiękniałaś od tamtego czasu.”
„To znaczy, że wtedy byłam brzydka?”
„Nie, byłaś piękna, a teraz jesteś jeszcze piękniejsza, Moniko.”
Uśmiecham się znów do Jezusa.
„A ile czasu minęło od naszego pierwszego spotkania?”
„Chwila!”
„Tak… Wydaje mi się jakby to było wczoraj” – szepczę rozmarzona. I dodaję ze śmiechem:
„I od wczoraj tak wypiękniałam?”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Zresztą nieważne. Nie rozumiem ostatnio naszych rozmów, kochany. Ale z drugiej strony bardzo mi one pomagają i jestem bardzo szczęśliwa.”
„I o to chodzi, Moja słodka. I o to chodzi!”
JEZUS JEST ZE MNĄ
„Wczoraj miałam bardzo ciężki dzień. W ogóle doświadczam bardzo ciężkich dni. Ale oddaję wszystko Tobie, mój Jezu kochany. Daję radę. Przeżyję jakoś.”
„Razem przeżyjemy.”
„Tak, masz rację. Razem.”
„Ja jestem z tobą, maleńka Moja. Kocham ciebie i cierpię z tobą.”
„Dziękuję!”
„To Ja ci dziękuję. Uśmiechasz się w cierpieniu.”
„Wczoraj moje Duchowe Dziecko dziwiło się, że tak mam ciężko, a się uśmiecham. A co, mam płakać?! Nie będę. Ty miałeś ciężej, a nie płakałeś. Więc i ja nie będę.”
„Kochana Moja!”
Jezus jest ze mną w moim cierpieniu. Tańczymy za moje Duchowe Dzieci.
W MIŁOŚĆ!
Tańczymy bardzo. Mój umiłowany Jezus i ja. Jezus obejmuje mnie z czułością, tuli do SERCA i w tańcu prowadzi. Patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Kocham ciebie, Moniko.”
„Kocham Cię, Jezu.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Całuje, a Jego SERCE szepcze:
„Kocham ciebie. Kocham ciebie. Kocham ciebie.”
Serce moje odpowiada:
„Kocham Cię Jezu. Kocham Cię Jezu. Kocham Cię Jezu.”
Jestem przeźroczysta. Jezus wchodzi we mnie, przenika mnie na wskroś. Jestem przeźroczysta. Więc umiłowany może wchodzić we mnie bez problemu. Wchodzi we mnie i zmienia mnie w Siebie. W Miłość!
JEDNO
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Przy SERCU umiłowanym leżę. Dotykam JE, głaszczę, pieszczę.
„Moje kochane! Moje słodkie!”
Jezus patrzy we mnie z miłością. Uśmiecha się do mnie przecudnie.
„Uwielbiasz Moje SERCE, maleńka Moja. Prawda?”
„Tak! Uwielbiam. ONO jest moje. Sama JE sobie wybrałam.”
„To prawda. SERCE Moje pragnie iść do ciebie, miłości Moja!”
„Ale jak?”
„Tak!”
Jezus wyjmuje SERCE z Ciała i kładzie przy sercu moim. Serca obejmują się i przytulają do siebie nawzajem. I już nie widzę dwóch serc, ale jedno wielkie SERCE.
„Ja jestem jedno z tobą, maleńka Moja. I Moje SERCE jest jedno z twoim sercem.”