Miałam sen. Śniła mi się moja zmarła Duchowa Córeczka. Rozmawiałyśmy o najtrudniejszych, najgorszych, najsmutniejszych czasach mojego życia. Córka powiedziała, że gdyby żyła i mogła cofnąć czas, codziennie mówiłaby mi, że mnie kocha. Mówiłaby też jaka jestem piękna i mądra i dobra.
Leżę w objęciach umiłowanego mojego, przy SERCU umiłowanym. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Twoja Córeczka cierpi teraz z twojego powodu.”
„Z mojego powodu?!”
„Z powodu tego co ci zrobiła i czego ci nie zrobiła.”
„Ale ja nie chcę, żeby cierpiała! Ja wszystko jej wybaczyłam! Nie chcę, żeby cierpiała!”
„Bardzo Mi przykro, maleńka Moja, ale Moja sprawiedliwość musi się wypełnić.”
„A mogę jej jakoś ulżyć w cierpieniu?”
„Przez modlitwę.”
„Modlę się za jej duszę, ale będę się modlić jeszcze więcej!”
Jezus patrzy we mnie ogniście.
„Moja piękna!” – szepcze zachwycony.
Patrzy we mnie jak w obrazek…
Autor: Maleńka
PONAD WSZYSTKO
„Cierpisz bardzo, bardzo, maleńka Moja!”
„Tak. Tańczę dla Ciebie, kochany mój Jezu.”
„Jakaś ty piękna! Coraz piękniejsza!”
Chcę coś powiedzieć, ale Jezus mi nie pozwala. Szepcze z czułością:
„Piękności Moja! Słodyczy Moja! Radości i szczęście Moje! Rozkoszy Moja!”
Rozmyślam co to znaczy być rozkoszą Boga…
„To kochać Go ponad wszystko inne. Ponad siebie samą. Ponad własne życie. Ponad własne nic i własne wszystko!”-szepcze Jezus ogniście.
Wtula się we mnie. Tańczymy w miłości i intymności bez granic!
W OBFITOŚCI
Leżę na SERCU umiłowanym. Wsłuchana w jego bicie. Wsłuchana i zasłuchana. Z zamkniętymi oczyma leżę. Leżę i słucham…
Jezus patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego promiennie.
„Ono bije dla mnie…” – szepczę z mocą.
„Tak. Bije dla ciebie, Moniko. I na krzyżu przestało bić również dla ciebie. Przestało bić, abyś ty mogła żyć.”
„Przestało bić, abym miała życie!”
„Życie w obfitości!”
„Życie w obfitości…”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie!
„Pytanie czy z tej obfitości korzystasz?”
Zarzucam Jezusowi ręce na szyję i całuję Go siarczyście.
„Staram się, mój słodki! Staram się…”
Jezus patrzy we mnie z lubością. A mi nagle przypominają się najgorsze chwile mojego życia.
„Maleńka Moja, to było, minęło i już nie wróci. Nie myśl o tym. Żyj obfitością!”
„Pomóż mi, kochany!”
Jezus patrzy we mnie głęboko. Jego pełne miłości spojrzenie przenika mnie na wskroś…
PODOBNE DO SERCA JEZUSA
Serce moje leży na SERCU umiłowanym. Tkwią w nim dwie włócznie. Moje serce jest zranione… Jezus pochyla się nad sercem moim i bardzo delikatnie, ostrożnie, z namaszczeniem te włócznie wyjmuje.
„Serce mnie boli…” – szepczę z trudem wielkim.
„Boli, bo zostało zranione, maleńka Moja.”
„Tak. Wczoraj wieczorem i…” – urywam w połowie. Nie chcę o tym mówić. Jezus to szanuje. Nie pyta, nie docieka. Cierpi ze mną.
Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie głęboko.
„Twe serce, Moniko jest bardzo podobne do SERCA Mojego!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego z trudem.
„Mój słodki Jezuniu, co mogę dla Ciebie zrobić?”
Jezus patrzy we mnie jakby zdumiony.
„Ty taka obolała i zmęczona chcesz jeszcze coś dla Mnie robić?! Tańczysz dla Mnie. Wystarczy!”
„A mi nie wysta…”
Jezus nie pozwala mi dokończyć! Zamyka moje usta słodkim pocałunkiem.
DLA CIEBIE!
Dotykam, głaszczę SERCE Najdroższe. Pieszczę JE delikatnie, z czułością i namaszczeniem.
Jezus patrzy we mnie głęboko. Z miłością i zachwytem. Z błogością.
„Ono dla ciebie, Moniko, zostało utkane w łonie Miriam. Dla ciebie biło. Dla ciebie żyło. Dla ciebie umarło. Dla ciebie włócznią zostało przebite! Dla ciebie! Dla ciebie! Dla ciebie!” – szepcze Jezus ogniście.
„Dla mnie! Dla mnie!”
„A teraz dla ciebie bije. Bije w rytmie miłości. I będzie bić całą wieczność!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego radośnie. Wyjmuję me serce z mojego ciała i kładę je na SERCU umiłowanym.
„A moje serce bije dla Ciebie, Serduszko słodkie!”
Serca obejmują się i przytulają. Wtulają się w siebie nawzajem. I już nie widzę dwóch serc, ale jedno. Jedno wielkie kochające serce…
PRZY SERCU JEZUSA
Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Potrzebuję cię, Moniko. Potrzebuję twojego cierpienia i tańca. Potrzebuję twego smutku i bólu. Potrzebuję twojego uśmiechu. Twej radości. A nade wszystko potrzebuję twojej miłości! Potrzebuję cię, Moja maleńka!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego od ucha!
To ja Ciebie potrzebuję, kochany mój Jezu! Bez Ciebie ani rusz!”
Jezus przytula mnie do SERCA jeszcze bardziej.
„Wielki Post spędzisz tu, przy SERCU Moim. Będzie ci Ono opowiadać. Opowiadać o Mych boleściach i radościach. Powierzę ci Moje tajemnice.”
„Dziękuję bardzo, mój słodki Jezuniu!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Składa na mych ustach słodki i namiętny pocałunek.
MÓJ LUKSUS
Jezus przytula policzek do mego policzka. Delikatnie dłonią dotyka i pieści mój policzek. Uśmiecham się do umiłowanego mojego od ucha do ucha.
„Moja słodka. Moja piękna…” – szepcze Jezus z czułością.
„Mój kochany Jezuniu!”
„Wiesz, maleńka Moja, że jestem bardzo blisko ciebie, prawda? Najbliżej.”
„Wiem, mój słodki! Zanurzasz mnie w Sobie. Zatapiasz w Miłości! Jest mi z Tobą błogo i słodko. Bosko! Niebiańsko! The lux! Luksus!”
Ujmuję twarz Jezusa w swoje dłonie i patrzę Mu w oczy ogniście.
„Jesteś moim Luksusem, kochany mój Jezu!”
Jezus patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Uwielbiam cię, Moniko! Uwielbiam cię!”
Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko…
WZAJEMNOŚĆ
Leżę w objęciach umiłowanego mojego cierpiąca. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Prosiłam Cię Jezu o utulenie i sen, a nie dałeś… Powiedziałeś, że dla mnie wszystko i, że wystarczy tylko poprosić. Prosiłam, ale nie dałeś…”
„Potrzebowałem cię, Moniko.”
„To, że mnie potrzebowałeś, nie znaczy, że nie mogłam pospać. Choć troszkę, tyci, tyci. Prawda?”
„Nie wiedziałem, że chcesz pospać tyci, tyci, maleńka Moja.”
„A ja nie wiedziałam, że mnie potrzebujesz, kochany mój. Chcesz, żebym mówiła Ci o wszystkim, a Sam mi o wszystkim nie mówisz! Otwórz się przede mną, kochany mój Jezu! Proszę!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie głęboko. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś!
„Oczekujesz wzajemności, Moja śliczna?”
„Tak, wzajemności. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.”
„Będziesz miała wzajemność!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic! Mój Jezus i ja.
ROZKOSZ
Jezus trzyma mnie w objęciach i tuli do SERCA. Patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i pyta z troską:
„Spałaś troszkę, maleńka Moja? Odpoczęłaś?”
„Trochę spałam. Dziękuję, mój słodki Jezuniu!”
„Moja kochana! Dla ciebie wszystko! Wystarczy tylko poprosić.”
„Prosiłam Cię wiele razy!”
„Mów Mi o wszystkim.”
„Przecież Ty o tym wszystkim wiesz. I mam Ci mówić?”
„Pragnę usłyszeć od ciebie. Wiem o wszystkim, ale pragnę usłyszeć jak ty to widzisz. To dla Mnie ważne!”
Jezus zaczyna mnie łaskotać! Łaskocze i śmiejąc się mówi:
„Masz się przede Mną otworzyć. Całkowicie! Całkowicie! Całkowicie!”
Jezus mnie łaskocze, a ja się śmieję i wołam:
„Dobrze! Dobrze! Dobrze!”
Umiłowany przestaje mnie łaskotać. Znów zbliża twarz do mojej twarzy. Patrzy we mnie ogniście.
„Rozkoszą jest dla Mnie przebywanie z tobą, maleńka Moja!”
„To dla mnie rozkosz przebywanie z Tobą, kochany mój Jezu!”
Jezus składa na mych ustach słodki i namiętny pocałunek.
PRZYJDZIE PO MNIE
Jezus przytula policzek do mego policzka. Trwamy w miłości i intymności bez granic. Zaczynam żalić się umiłowanemu.
„Jakby tego wszystkiego było mało to jeszcze ciśnienie… Wczoraj wieczorem miałam 175/138. Duchowy Syn mnie ratował. Powiedział, że leczę się na jelita, a zejdę na serce.”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego od ucha do ucha i mówię dalej:
„Chciałabym już zejść z tego świata i pójść do Ciebie na rączki! Bardzo bym chciała!”
„Przyjdę po ciebie, maleńka Moja!”-szepcze Jezus z promiennym uśmiechem.
„Kiedy? Kiedy po mnie przyjdziesz, kochany mój Jezu?”
„Przejdziemy razem jeszcze kilka życiowych zakrętów. A potem po ciebie przyjdę.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha i wtulam się w mojego Oblubieńca jeszcze bardziej.
„Tęsknię za Tobą, mój słodki Jezuniu! Tęsknię!”
Jezus patrzy we mnie głęboko. Ogniście. Zanurza w objęciach. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
Tańczymy bardzo. Rozkosznie.