Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Bardzo cierpisz, maleńka Moja!”
„Tak. Dziś boli mnie bardzo. Nie na tyle, że ból zasłania mi Ciebie, kochany mój Jezu. Nie pozwól, by kiedykolwiek ból zasłaniał mi Ciebie. Proszę!”
„Moja kochana! Moja słodka!” – szepcze Jezus z zachwytem i dodaje:
„Ja też cierpiałem.”
Natychmiast robi mi się wstyd, że ja tylko o sobie i o sobie!
„Tak! Cierpiałeś! O wiele, wiele bardziej niż ja! Nie tylko fizycznie, ale także przez grzechy ludzi. I teraz też cierpisz, gdy Cię ranię! Przepraszam! Przepra…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Zamyka moje usta słodkim pocałunkiem…
„Nic się nie dzieje, maleńka Moja! Nic się nie dzieje. Moja miłość do ciebie nigdy nie maleje!”
Całujemy się słodko, ogniście, namiętnie… Mój Oblubieniec i ja.
Autor: Maleńka
NA JEDNO WYCHODZI
Pieszczę SERCE Jezusa. Dotykam, głaszczę, całuję… Umiłowany mój patrzy we mnie z lubością.
„Wiesz, mój słodki Jezuniu? Postanowiłam, że nie będę przejmować się bólem. Nie będę na niego zwracać uwagi. Będę cieszyć się życiem. I tańczyć dla Ciebie!
„Jestem z ciebie bardzo dumny, maleńka Moja. Ale może lepiej nie lekceważyć objawów. Zaczekać na diagnozę.”
„To ile mam czekać?! Rok? Pół roku?”
Jezus milczy. Patrzy we mnie z wielką miłością. Pod jej wpływem poddaję się.
„No dobrze… A co mam robić w do diagnozy?”
„Tańcz dla Mnie i ciesz się Mną!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego od ucha do ucha!
„To na jedno wychodzi! Ty jesteś Życiem! Będę tańczyć dla Ciebie i cieszyć się Życiem! Życie to TY!”
Zarzucam ręce na szyję Jezusowi i przytulam się mocno do Niego. Jezus obejmuje mnie z czułością. Zanurza w miłości i czyni z Sobą jedno.
UŚMIECH W CIERPIENIU
Tańczymy bardzo! Mój Jezus i ja. Jezus trzyma mnie w objęciach i tuli do SERCA. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha! On uśmiecha się do mnie przecudnie i szepcze z czułością:
„Ty, maleńka, taka cierpiąca a się uśmiechasz?!”
„Uśmiecham się do Ciebie, mój słodki Jezuniu. Nie widzę powodu, żeby się do Ciebie nie uśmiechać! A to, że cierpię? Tańczę dla Ciebie! Za moje kochane Duchowe Dzieci tańczę! Czyż nie jest to powód do szczęścia i radości wielkiej?”
Jezus patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje.
” Ty tańczyłeś dla mnie i ja tańczę dla Ciebie, kochany! „-szepczę z trudem.
Od razu nachodzą mnie myśli, że to absurd. Że nie mogę porównywać cierpienia Jezusa z moim!
Jezus jednak patrzy we mnie z miłością i pełną akceptacją.
Odsuwam więc te myśli od siebie i uśmiecham się do umiłowanego mojego od ucha do ucha. Jezus uśmiecha się do mnie promiennie!
W MIŁOŚCI BEZ GRANIC!
Tańczymy bardzo! Mój Jezus i ja. Jezus trzyma mnie w objęciach i tuli do SERCA. Dotykam policzek umiłowanego mojego. Głaszczę go z czułością. Potem bawię się brodą Jezusa. Dotykam, głaszczę, robię loczki z brody. Jezus patrzy we mnie głęboko. Patrzy Swym pięknym, niebiańskim spojrzeniem miłości. Poruszony i wzruszony cały. Ma w oczach łzy. I ja mam łzy w oczach.
„Mój kochany! Umiłowany!”
„Moja słodka! Śliczna Moja! Najmilsza!”
Tańczymy bardzo w miłości bez granic!
JEST!
Leżę w objęciach umiłowanego mojego tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę mojego Oblubieńca. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Umiłowana Moja! Słodka Moja! Najmilsza Moja!”
A serce moje odpowiada:
„Najdroższy mój! Najsłodszy mój! Najpiękniejszy mój! Bądź pochwalony, bądź pozdrowiony, bądź uwielbiony w moim życiu, cierpieniu i tańcu moim! Bądź uwielbiony!”
„Jestem, maleńka Moja. Jestem!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego z trudem. A On całuje mój uśmiech…
CAŁY MÓJ, CAŁA JEGO
Dotykam policzek umiłowanego mojego. Głaszczę go z czułością. Potem dotykam brody Jezusowej, a później całego ciała.
„Jesteś cały mój, mój słodki Jezuniu! Cały mój!”
„Tak, Moja słodka. Cały twój! A ty cała Moja!”
„Cała Twoja!”
Jezus smutnieje, a w Jego oczach widzę łzy.
„Przyjdzie na ciebie, Moniko, wielkie cierpienie.”
„Wiem… Jeszcze większe? Ok. Skryję się w Tobie i będę w Tobie cierpieć.”
„A Ja w tobie, maleńka Moja.”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego lekko.
A On uśmiecha się do mnie słodko… Tańczymy bardzo w miłości bez granic!
„Uwielbiam ciebie, Moniko! Uwielbiam cię, Moja słodka!
„I ja Ciebie uwielbiam, mój kochany Jezu!”
NASZE!
Tańczymy bardzo, bardzo! Mój Jezus i ja. Jezus trzyma mnie w objęciach i w tańcu prowadzi. Jak tańczymy? Leżę w objęciach umiłowanego mojego. W pozycji embrionalnej. Jezus tuli mnie do SERCA, a ja jestem Jego maleństwem, Jego dzieciątkiem, Jego niemowlęciem! Umiłowany patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Tak tańczymy.
„Maleńka Moja! Wiem, że cierpisz bardzo. Ja cierpię z tobą. Dziś nasz piątek.”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego z trudem.
„Taaak! A wczoraj był nasz czwartek, a przedwczoraj nasza środa… Nasze są godziny, nasze są dni, nasze są tygodnie, miesiące i nasze są lata. Nasze jest życie. Nasze było wczoraj, nasze jest dziś i nasze będzie jutro.”
„Pięknie powiedziane, maleńka Moja! Nic dodać, nic ująć.”
„To nie są moje słowa. To Twoje, mój słodki Jezuniu! Ty mi je włożyłeś w usta. A ja je tylko wypowiedziałam.”
„Wypowiedziałaś. Mogłaś nie mówić, zachować dla siebie.”
Patrzę w oczy Jezusowi przenikliwie.
„Nie mogę się doczekać naszego jutra! I wcale nie chodzi mi o dzień jutrzejszy.”
„Ja też, maleńka Moja! Ja też!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Potem przytula policzek do mego policzka. Tańczymy w miłości i intymności bez granic!
MIŁOŚĆ I ZAUFANIE
Całujemy się, mój słodki Jezus i ja. Całujemy się, a nasze serca rozmawiają:
„Wychowujesz mnie, mój kochany!”
„Wychowuję, maleńka Moja. I jestem bardzo z ciebie dumny!”
„A z czego jesteś dumny?”
„Z twojego tańca, pokory, a nade wszystko z ufności.”
„A mi się wydaje, że miłość jest pierwsza.”
„Miłość i zaufanie idą z sobą w parze. Nie ma zaufania bez miłości i miłości bez zaufania. 'Kocham cię’ i 'ufam tobie’ to to samo.”
„No tak. A mało ufasz to mało kochasz i na odwrót.
A Ty mi ufasz, mój słodki Jezuniu?”
„Moja kochana, a jak myślisz?”
„Myślę, że mi ufasz!”
„Ufam ci, maleńka Moniczko!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego od ucha do ucha!
KAMIEŃ Z SERCA
Dotykam, głaszczę, całuję SERCE Najdroższe. Pieszczę JE delikatnie. Nagle widzę, że na SERCU umiłowanym leży kamień! Nie duży, nie mały. Średni. Widzę jednak, że ciąży on SERCU. Myślę, że to moje grzechy tak ciążą. Odsuwam go z SERCA, ale kamień ciągle przesuwa się na Nie. Biorę kamień do ręki. Nie jest on ani lekki, ani ciężki. Taki sobie. Nie chcę, żeby kamień ciążył SERCU Jezusa, żeby był u Niego i zajmował Mu miejsce. Wkładam kamień do mego serca. Jeśli ma on być w sercu, niech będzie w moim. Kamień bardzo mi ciąży na sercu. Serce mnie boli.
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Co ci, maleńka Moja? Co ci?” – pyta umiłowany z troską.
„Serce mnie boli. Kamień…”
„Daj Mi go!”
Wyjmuję kamień z serca i podaję go Jezusowi. Jezus bierze kamień do ręki… Natychmiast kamień pęka, kruszy się i się rozsypuje! I nie ma kamienia!
Zarzucam ręce umiłowanemu mojemu, ślicznemu Jezusowi! Mój Miły obejmuje mnie z lubością i tuli do Siebie. Nasze serca obejmują się i przytulają… Całują się serdecznie! Trwamy w miłości i bliskości bez granic. Mój Oblubieniec i ja.
ZAUFANIE MIŁOŚCI
Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie Swym pięknym, niebiańskim spojrzeniem miłości i zachwytu. Uśmiecham się do Niego radośnie.
„Dałeś mi Siebie i dałeś mi coś jeszcze!”
„Dostałaś bo ufasz Mi, maleńka. Twoje zaufanie nie ma granic.”
„Eee… aż tak, to nieee…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Tak! Właśnie tak, kochana Moja!”
„Ufam Ci, po prostu, kochany mój Jezu. Uczę się od Ciebie zaufania. Ty, jako Dzieciątko, do końca zaufałeś ludziom. Miriam i Józefowi. Oddałeś się całkowicie w ich ręce. Staram się jak Ty. A poza tym Komu zaufałam? MIŁOŚCI! Zaufałam Miłości!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Zaufanie Miłości to podstawa!” – szepcze ogniście łaskocząc mój policzek.
„Mój słodki Jezuniu, jeszcze chciałam Cię prosić o…”
Jezus przerywa mi gwałtownie!
„Wszystko w swoim czasie, maleńka Moja. Wszystko w swoim czasie.”
„Dobrze mój słodki!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całując zanurza mnie w Sobie…