Leżę w objęciach umiłowanego mojego tańcząca bardzo. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje moją twarz. Całuje moje obolałe i zmęczone ciało. Całuje moje chore jelita. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Jestem z tobą, maleńka Moja. Jestem z tobą!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego z trudem.
„Wiem, że jesteś, kochany mój Jezuniu! Nie musisz mi tego powtarzać.”
Jezus uśmiecha się do mnie z miłością.
„Nie muszę, ale chcę. Pragnę!”
„Powtarzaj mi o tym. Do woli!”
„Jestem z tobą, maleńka Moja. Jestem z tobą!”
„I ja z Tobą!”
Autor: Maleńka
TAŃCZYMY
Tańczymy bardzo, bardzo! Mój Jezus i ja. Tańczymy. Po prostu.
WILKI
Leżę w objęciach umiłowanego mojego tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego Oblubieńca. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko… Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko.
„Uwielbiam Cię mój słodki Jezuniu! – szepcze moje serce – uwielbiam i pragnę!”
Jezus zanurza mnie w pocałunkach…
Widzę obraz: stoję przed jakimś wejściem zastawionym kamieniem. Kamień jest duży i ciężki. Wiem jednak jak go usunąć. Stukam dłonią w kamień trzy razy i kamień się odsuwa. Słyszę znajome, radosne skamlanie. To moje cztery wilki, Atos, Portos, Aramis i D’Artagnan! Cieszą się niezmiernie, że mnie widzą! Skaczą, łaszą się, piszczą z radości! Jeden z nich skacze na mnie i mnie przewraca! Leżę na ziemi, a one mnie liżą. Jestem cała ich! Głaszczę moje wilczki i tarmoszę z radością i entuzjazmem!
Wstaję i wołam wilki po imieniu.
„Atos, Portos, Aramis, D’Artagnan! Do mnie! Idziemy do naszego Pana i Oblubieńca!”
Siedzę u Jezusa na kolanach. A moje wilki siedzą u stóp umiłowanego mojego.
DUMNY ZE MNIE
Tańczę bardzo, bardzo. Ale może jakoś spróbuję napisać notkę.
Widzę obraz. Dzieciątko Jezus śpi słodko w mych objęciach. Nagle budzi się i zaczyna rzewnie płakać! Serce mi się kraje gdy to widzę… Myślę, że pewnie jest głodny. Głodny miłości!
Co zrobić, by Go nasycić?!
Pocałunki nie wystarczą! To za mało. Wyjmuję serce z ciała i daję je Dzieciątku. Ono wtula się w nie i błogo zasypia.
Obraz znika.
Leżę w objęciach umiłowanego mojego. Kładę głowę na SERCU Najdroższym i odpoczywam.
Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko.
„Taaak, odpocznij maleńka Moja! Wiem, że cierpisz bardzo.”
„Tańczę dla Ciebie, kochany mój Jezu!”
„Jestem z ciebie bardzo dumny, Moniko!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego z trudem.
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Czule, słodko i namiętnie…
DZIECIĄTKO
Leżę w objęciach umiłowanego mojego tańcząca bardzo. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie Swym pięknym, niebiańskim spojrzeniem miłości i pokoju.
Patrzę w moje serce. Patrzę, zachwycona i podekscytowana! Podziwiam, uwielbiam, wychwalam. Bo w moim sercu leży Dzieciątko! Nowo narodzone! Śpi, albo patrzy we mnie Swymi pięknymi, dużymi oczkami i uśmiecha się do mnie słodko. Odwzajemniam uśmiech. Biorę Je na ręce. Kołyszę, lulam, pieszczę, całuję…
Słyszę ciepły szept Jezusa:
„To dla ciebie, Moniko przyszedłem na świat! Dla ciebie, maleńka Moja! Przyszedłem na świat, abyś miała życie w obfitości!”
„Dziękuję bardzo, mój słodki Jezuniu!”
Błogość w sercu
Leżę w objęciach umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie Swym pięknym, niebiańskim spojrzeniem miłości. Patrzy tylko we mnie… Dotykam Jego policzek i głaszczę go z czułością. Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha!
„Wiesz, mój słodki Jezuniu? Na sercu mi jakoś lekko i błogo, i słodko… Bardzo błogo! Cierpię, ale cierpienie nie zasłania mi Ciebie. Nie przeszkadza mi w byciu z Tobą.”
„Moja kochana, to dzięki temu, że ze Mną jesteś, że Ja z tobą jestem. Nigdy cię nie zostawię, nie opuszczę! Nie odrzucę! Nigdy! I nikt i nic nie jest w stanie zniszczyć naszej relacji. Nikt nie jest w stanie rozdzielić nas od siebie nawzajem. Nic i nikt nie zniszczy naszej miłości! Ja jestem z tobą!”-szepcze Jezus ogniście.
„Taaak! Umiłowany mój, tak! Dziękuję Ci!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, czule, namiętnie. Całuje moje obolałe i zmęczone ciało. Całuje moje biedne maleńkie serce. Całuje… Całując zanurza mnie w Sobie, zatapia w miłości i czyni z Sobą jedno.
A we mnie wzmaga się radość, entuzjazm i napięcie. Czas oczekiwania się skończył!
OTWARTE SERCE
„Już jesteś blisko! Nadchodzisz, mój kochany Jezu!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Nadchodzę, maleńka Moja!”
Widzę Józefa i Miriam chodzących od domu do domu, od gospody, do gospody… Pukają i proszą o miejsce gdzie Miriam mogłaby urodzić. Zamknięte domy, zamknięte gospody, zamknięte serca…
I dziś wielu ludzi ma zamknięte serca. Wielu obchodzi Święta Bożego Narodzenia bez Jezusa. Urodziny bez Jubilata. Wielu szuka tzw „magii świąt”.
Ja pragnę znów się otworzyć na cud Bożego Narodzenia.
Uśmiecham się do umiłowanego mojego od ucha do ucha.
„Moje serce czeka na Ciebie, mój słodki Jezuniu! Nie musisz pukać i prosić. Jest otwarte i czeka. Oczekuje Ciebie!”
Śmieję się perliście!
„Wprawdzie pałac to to nie jest! Ale jeśli pozwolisz, moje serce pragnie być żłóbkiem. Chcę być żłobem dla Ciebie. Mam nadzieję, że nie pogardzisz…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście! Dotyka dłonią mój policzek i pieści go z czułością.
„Pragnę, najmilsza Moja! Pragnę, Moja słodka Moniczko!”
Tańczymy bardzo! Tańczymy w intymności i bliskości bez granic! Mój umiłowany, śliczny Jezus i ja!
TAŃCZĘ DLA CIEBIE!
Pieszczę SERCE Jezusa. Dotykam, głaszczę, całuję i szepczę z mocą:
„Ukochane moje! Umiłowane! Najdroższe! Najlepsze! Najczulsze! Najcudowniejsze moje! Uwielbiam Cię! Uwielbiam!”
Jezus patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i czule szepcze:
„Rozpieszczasz SERCE Moje, Moniko kochana! Rozpieszczasz!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego radośnie.
„Uwielbiam rozpieszczać. Ty mnie rozpieszczasz, a ja Ciebie i Twoje SERCE. Rozpieszczasz mnie każdej godziny, minuty, sekundy!”
„Moja kochana! Moja słodka! Moja jedyna! Uwielbiam ciebie!” – szepcze Jezus ogniście i dodaje z bólem:
„Będziesz wiele cierpieć, maleńka Moja…”
„Wiem. Wiem, kochany mój Jezu. Dla Ciebie wszystko! Będę tańczyć dla Ciebie! Tańczyć! Tańczyć! Tańczyć!
Tańczę dla Ciebie,
Ojcze na niebie!
Tańczę dla Ciebie!
Dla Ciebie tańczę
I dzieci niańczę!
Tańczę dla Ciebie!
I tańczę jeszcze,
I dzieci pieszczę!
Tańczę dla Ciebie!
Samo mi się ułożyło, kilka dni temu!”
Jezus zanurza mnie w Sobie. Głębiej i głębiej… Zamyka w Sobie i otwiera na Siebie. Zatapia w miłości i czyni z Sobą jedno. Ginę w umiłowanym… I tańczę!
OWOCE TAŃCA
Leżę w objęciach umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko… Patrzy Swym pięknym, niebiańskim spojrzeniem miłości i tkliwości bez granic! Patrzy we mnie poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje… Delikatnie, namiętnie i słodko.
„Cierpisz bardzo, maleństwo Moje słodkie…” – szepcze z bólem.
„Taaak… Tańczę dla Ciebie. Za moje Dzieci tańczę.”
„Pięknie tańczysz, Moniko! I owocujesz!”
„Owocuję?”
„Tak, kochana Moja. Spójrz!”
Widzę owoc. Piękny, dorodny i wielki. Biorą z niego moje Duchowe Dzieci.
„To jest owoc twego tańca, maleńka Moja. Takich owoców są setki, tysiące, miliony! Czerpią z nich twe Dzieci!”
Jezus milknie na chwilę i mówi dalej:
„Ty tych owoców na razie nie widzisz. Ty widzisz brud, brzydki zapach i duchowe ubóstwo. Tam gdzie ty to widzisz, Ja widzę owoc.”
„Dziękuję, że mogę tańczyć, mój słodki Jezuniu!”
„Dziękuję, że chcesz tańczyć, najmilsza Moja!”
CIEBIE PRAGNĘ!
Tańczę bardzo! Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś! Uśmiecham się do umiłowanego mojego z trudem…
„Zmęczo…”
„Moja kochana, odpocznij. Odpocznij maleńka Moja. We Mnie odpocznij!”
Wtulam się w mojego Oblubieńca. Umiłowany zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje ogniście, słodko, namiętnie. Jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Jego pocałunek przywraca mi siły, dodaje otuchy i nadziei.
Rozmyślam o moich słabościach i grzechach. Właściwie o jednym, byłym.
„Już go nie popełniam, kochany mój Jezu. Kiedyś wydawał mi się przyjemnością, teraz jest dla mnie obrzydliwy. Wiem, że jeśli do niego wrócę, znów mnie skusi. Nie wracam!”
Głaszczę policzek Jezusowy z czułością.
„Ciebie pragnę! Ciebie wolę! I uwielbiam!”
Jezus patrzy we mnie poruszony i wzruszony cały. Ma w oczach łzy…
„Moja słodka Moniczko… Moja słodka…” – szepcze z tkliwością.
Umiłowany zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości i czyni z Sobą jedno.