Byłam w Ogrodzie Sercowym. W altance naszej. Z Umiłowanym moim byłam. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie, trzymał mnie w objęciach i tulil do SERCA Swego. Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem. Dziwnie we mnie patrzył… Bardzo dziwnie i cudnie bardzo… W Jego oczach widzialam wodospad Miłości, zachwyt, słodycz i … tęsknotę. Ucałowalam Go… a raczej chcialam ucałować, ale jakoś…
“Wybacz, Ukochany… jakoś… nie umiem…. może nie tyle, że nie umiem, ale… Ty wiesz…”
Umiłowany patrzył we mnie z czułością…
“Wiem Perło Moja, przez wiele lat zylas w poczuciu niekochania. I teraz wydaje Ci się, nie umiesz okazywać miłości i czułości. Ale Ty umiesz, Perełko! Pokażę Ci, że umiesz i nauczę, jeśli pozwolisz Mi”.
“Proszę Ukochany, pokaż i naucz mnie.. Pragnę!!!”
Ukochany uśmiechnął się do mnie z tkliwościa. Położył mnie na kwiatowej kanapie. I pochylił się nade mną. I patrzył we mnie promienny świetlisty i jasny. Oczy Mu błyszczały iskrzyły zachwytem. Płonęły Miłością… Jednocześnie spłynął na mnie deszcz pocałunków… ulewa pocałunków!
A Umiłowany mój wciaz we mnie patrzył… Zapatrzylam się w Jego oczy… Zobaczylam w Nich zdarzenie sprzed kilku dni. Zabawne, radosne i piękne. Otóż kilka dni temu przyszła do mnie do pokoju moja siostra z dziećmi. Akurat ćwiczyłam na dywanie, więc siostra usiadła obok mnie. Natychmiast obsiadły ją dzieci i zaczęły wśród radości i śmiechów ją obcalowywać. Dawać jej buziaki.
-Mamie dajecie, a cioci nie??- zaśmiałam się- ciocia też chce!
-Wlasnie! – podchwyciła mojs siostra- dawać cioci buziaki! Już!
Siostra się śmiała i ja się śmiałam!
-Adus! Tu! – śmiejąc się nadstawilam policzek. Chłopczyk roześmiał się zawadiacko, nachylił się i dał mi buziaka.
– Pięknie! – pochwaliła siostra – Teraz Zuzia!
Dziewczynka podbiegła do mnie z radością i głośno cmoknela. Po chwili zawołała:
-Jecie laz, jecie laz!!!
I znów mnie cmoknela.
-Jecie laz!
I znów cmoknela.
A Aduś na to:
-Ciałuj, Dudzio cialuj!!! Dudzio cialuj ciocię!!!
Smialysmy się! Bardzo wesoło było!
Umiłowany patrzył we mnie słodko…
“To Ja je do Ciebie przysslaalem,, Perełko!”
“Domyślilam się!” – szepnęłam uśmiechając się do Niego – Dziękuję!”
Ukochany wciaz patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem, i jednocześnie obsypywal mnie pocałunkami…
“Zatańczymy?”- zapytał.
“Tak!”
Zaczęliśmy tańczyć. Ukochany trzymał mnie w objęciach i mocno, mocno tulił do Siebie. A ja przylgnęłam do Niego całą sobą, sercem, duszą i ciałem. Całą sobą. Ukochany mnie w tańcu prowadził. I patrzył mi w oczy głęboko… Sposób w jaki patrzył… Błyskawice Miłości iskrzyły, płonęły, a jednocześnie Jego Spojrzenie pełne było czułości, delikatności, łagodności i pragnienia… Patrzył cierpliwie. A ja nie mogłam pozostać obojętna na To Spojrzenie i pragnienie… Ucałowałam Go… raz, drugi, trzeci… Całowałam Ukochanego z czułością! Moje pocałunki przypominały pocałunki mojej małej siostrzenicy. Ale Ukochany był uszczęśliwiony! Bardzo!
„Widzisz, Perełko! Umiesz! Mówiłem, że umiesz!”- szeptał z tkliwością do serca mojego.
A ja Go całowałam. Całowałam z czułością.
Autor: Maleńka
PIJĘ I ŻYJĘ!
Noc tańcząca.
Leżałam w łóżku i tęskniłam…
“Czekam na Ciebie, Perełko Moja! Czekam na Ciebie, Moja Piękności!”
“Już idę, Umiłowany!”
Biegłam, pędziłam do Dna serca mojego!! Ukochany czekał! Leciałam jak na skrzydłach… Do Umiłowanego mojego!!!! Kiedy dotarłam do Ogrodu, Ukochany wybiegł mi na spotkanie! Rzuciłam Mu się w ramiona, a On podniósł mnie go góry i zawirował z radością ogromną!
“Jesteś!” – zawołał promieniejac szczęściem!!
“Jesteś!!!”- zawołałam i ja szczęśliwa niezmiernie!
“A kochasz Ty Mnie Perełko?”- zapytał uśmiechnięty cały.
“Nie widać?” – zawołałam śmiejąc się w głos radośnie..
Ukochany zawirował z radością!
“A kochasz Ty mnie?”- teraz ja zapytałam z uśmiechem
“Nie widać?” – Ukochany uśmiechnął się i zawirował dwa razy w koło.
I tak ciesząc się sobą nawzajem weszliśmy do naszej altanki. To znaczy Ukochany niósł mnie na rękach. Usiadł na kwiatowej kanapie i przytulił mnie do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swym przecudnym Spojrzeniem….
“Widać, Perło Moja!” – szepnął mi do serca.
“Widać, Ukochany!” – szepnęłam patrząc Mu w oczy.
Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem i wciąż patrzy we mnie… i ja w Niego patrzyłam. Patrzyłam i… pragnęłam…. Nie mówiłam o tym Umiłowanemu. Nie musiałam. Wiedział. I także pragnął… Widzialam To pragnienie w Jego oczach.
Umiłowany delikatnie położył mnie na kwiatowej kanapie. Poprawił poduszkę mi pod głową. I pochylił się nade.mna. Jasnial, promienieial niezwykłą światłościa i blaskiem…
“Tęskniłem, Moja Ukochana!” – szepnął mi prosto do serca. Aż podskoczyło z radości!
“ I ja tęskni…” – nie skończyłam bo Umiłowany mnie pocałował. Raz, drugi, trzeci… Całował bolące miejsca mojego ciała. Parę dni temu pytał gdzie mnie boli, a teraz całował te miejsca. Wkrótce spadła na mnie ulewa pocałunków. Ukochany obsypywał mnie pocałunkami, a jesnoczesnie cały czas widziałam pochylone nade mną Jego jaśniejące Oblicze. Pełne Miłości i zachwytu… Patrzyłam w Nie szczęśliwa, usmiechnięta…. Niezmiernie szczęśliwa!!! Umiłowany był bardzo, bardzo bliski… bardzo! Umiłowany był/ jest moim pragnieniem! Moja dusza, serce pragneło Jego, Jego Samego. I On teraz wypełnia to pragnienie! Daje To, Czego pragnę najbardziej! Siebie! Karmi mnie… Karmi Swoim Ciałem. Ale także karmi mnie pocałunkami. I Spojrzeniem karmi. Karmi, nasyca, nawadnia Swój Ogród. Ożywia! A ja piję z Niego, Ze Źrodła Źycia i Miłości! Piję i Żyję! A moje biedne, małe serce aż pęka ze szczęścia! Bo pełne jest Jego!!!
Może napisałam chaotycznie, ale… 🙂 zakochana jestem! Bardzo zakochana!
DLA PIĘKNOŚCI…
Byłam na Dnie mojego serca, w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam. W naszej altance. Umiłowany siedział na kwiatowej kanapie, a ja usiadłam u Jego stóp objęłam Jego nogi i głowę położyłam na Jego kolanach. I patrzyłamw Ukochanego z wdzięcznością, uwielbieniem i zachwytem… z miłością w Niego patrzyłam. A Umiłowany patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem.
“Więc wystarczy Ci otworzyć drzwi Dna serca, a Ty takie cudowności czynisz….”- szepnęłam pokazując na Ogród Sercowy,
Ukochany uśmiechnął się do mnie promiennie.
“Wystarczy że Mnie wpuścić i pozwolić Mi działać!”
“Ja Ci pozwalam…”- szepnęłam nieśmiało.
“Pozwalasz, Perełko. Jak widzisz!” – Ukochany uśmiechnął się i też pokazał na Ogród.
Rozumialiśmy się oboje radosnie, serdecznie…
Uklękłam przed Umiłowanym a On nakarmil mnie Swoim Ciałem. Potem zapytał:
Zatańczymy, Perełko?”
“Tak Ukochany!”
Zaczelismy tańczyć. Umilowany tulil mnie mocno do Siebie, bardzo mocno mnie tulił. I patrzył we mnie… ale jak patrzył! Miłość, światło, promienność, pioruny ognia, a jednocześnie delikatność wielka, łagodność cichość i oddanie. Wszystko to było w tym Jego Spojrzeniu…
“Wszystko to stworzyłem dla Mojej Pięknej! Dla Ciebie Mojej Perełki, Piękności Mojej!!!” – szepnął do mnie promiennie. Oczy Mu błyszczały zachwytem iskrzyły zachwytem, płonęły zachwytem!! Zachwytem… nade mną… Spuściłam głowę… onieśmielona tym Spojrzeniem, zalękniona. ale bardzo, bardzo szczęśliwa…! Moje biedne serce wyrywało się do Umiłowanego… Stałam przed Nim ze spuszczoną głową. Ukochany delikatnie dotknął mojej brody i uniósł moją głowę. Znów patrzyłam w iskrzące Miłością i zachwytem oczy Ukochanego… A On ujął moją twarz w obie dłonie i pocałował mnie. Raz, drugi, trzeci… całował…
Tańczyliśmy, a Ukochany wciąż obsypywał mnie pocałunkami i szeptał mi do serca:
„Dla Mojej Piękności, dla Perełki Mojej cierpiałem, na Krzyżu umarłem i zmartwychwstałem dla Niej! Aby mogła zawsze Żyć ze Mną. Być Tam gdzie JA JESTEM!!! Dla Mej Pięknej Perełki!”
Nie muszę chyba mówić, że słowa te powaliły mnie na ziemię! Dosłownie! Runęłam do stóp Umiłowanego i dziękowałam, dziękowałam, dziękowałam, dziękowałam… obezwładniona Miłością… Umiłowany podniósł mnie, przytulił do SERCA. I wciąż obsypywał mnie pocałunkami, szepcząc mi do serca:
„Piękności Ty Moja! Piękności Ty Moja! Piękności Ty Moja!”
Serce mi płonęło Jego Miłością.
Wciąż płonie…
DNO SERCA
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim byłam. Siedzieliśmy razem na trawniku przed altanką. Ukochany mój i ja obok Niego. Na niebie jasno świeciło Słońce, łagodny wietrzyk chłodził moją twarz i rozwiewał mi włosy. A nieopodal szumiał Wodospad Miłości.
“Jak tu pięknie…” – westchnęłam uśmiechając się do Umiłowanego.
“Bardzo!” – Ukochany uśmiechnął się do mnie…
“Uwielbiam tu przychodzić, przebywać to. Ale nie ze względu na piękno Ogrodu, ale ze względu na Pięknego mojego. Ze względu na Najdroższego mojego. Na Najpiękniejszego mojego…”- szepnęłam patrząc w oczy Ukochanego.
“Ja ze względu na Piękną Moją*”- Umiłowany patrzył mi głęboko w oczy. Przytullil mnie mocno do SERCA. Nakarmill mnie Swoim Ciałem i patrzył mi w oczy Swym cudnym Spojrzeniem..
“A wiesz, Perełko Moja gdzie teraz jesteśmy?”- zapytał Umiłowany uśmiechając się do mnie tajemniczo.
“Jak to gdzie?- zdziwiłam się- w Ogrodzie Sercowym!”
“Jesteśmy na Dnie Twego serca”- szepnął z powagą. Patrzył mi w oczy poważnie.
“Na Dnie serca…?”
Ukochany jakby nie słyszał moich słów i zdziwienia. Mówił cicho dalej:
“A wiesz co to było zanim powstał Ogród?”
I nie czekającna moją odpowiedz, szepnął, patrzył w moje oczy:
“Patrz!”
Patrzyłam w oczy Ukochanego głęboko…. Zapatrzylam się… Zobaczyłam czarne puste miejsce. Ciemniejsze niż noc. Ziejące stęchlizną i zimnem. I przenikliwą pustką… To było jakby zamknięte pomieszczenie, zamknięte na cztery spusty. Gdy moje oczy przywykły troszkę do ciemności, zobaczylam że pomieszczenie jest bardzo zagracone. Nagle usłyszałam ciche pukanie. Cichutkie, ale konsekwentne, cierpliwie bardzo. Spojrzałam w kierunku skąd dochodziło. I zobaczylam ciemny kontur drzwi. Zamkniętych drzwi. To za tymi drzwiami ktoś pukał. Pukał i pukał i pukał… cicho, cierpliwie. I czekał, aż drzwi zostaną otwarte. I wreszcie zostały otwarte. I jestem przekonana, że to ja je otworzyłam, kiedyś, dawno. A teraz byłam tylko obserwatorem tego co się kiedyś stało. Więc drzwi się otworzyły i do pomieszczenia wszedł Ukochany. Blask jaki od Niego bił od razu rozswietlił całe pomieszczenie, a jednoczesnie za Nim „wszedł” zapach świeżego powietrza. W oświetlonym pomieszczeniu zobaczyłam brud, kurz, pajęczyny… zobaczyłam też twarz Ukochanego, pełną współczucia i litości… Ukochany od razu zaczął tam sprzątać. Wymiatał pajęczyny, wyrzucał stare rzeczy. Tak, że wkrótce pomieszczenie lsniło czystoscią i… blaskiem. Wtedy Ukochany przyklęknął i dotknąl ziemi Swoją dłonią. A ziemia od razu zaczęła w tym miejscu pękać… i zaczęło z tego miejsca coś wyrastać, kiełkować. Łodyżka, listki… i za chwilę już widziałam maleńką stokrotkę! Ukochany wpatrywał się w nią z zachwytem…
A teraz z takim samym zachwytem wpatrywał się we mnie.
„To wszystko dzięki Tobie, Ukochany… – szepnęłam patrząc Mu w oczy – Dziękuję!”
„To dzięki Tobie Perełko. To Ty otwarłaś drzwi Dna swego serca i wpuściłaś Mnie tu”.
„Ale…”
„Perło, Moja – szepnął Umiłowany łagodnie ale stanowczo- Dno serca to najgłębsze, najbardziej osobiste miejsce w Tobie. I nikt nie moze tam wejśc jeśll mu najpierw mu nie otworzysz”.
„Nawet Ty?! – dziwiłam się.
„Nawet Ja – uśmiechnął się Ukochany – Ja mogę stać i pukac, ale decyzja czy drzwi Mi otworzyć, nalezy tylko do Ciebie”.
„Mój Piękny…” – szepnęłam z zachwytem.
Ukochany patrzyl we mnie, a ja w Niego patrzyłam.
„Stokrotka w Ogrodzie była pierwsza, Perełko” – Ukochany zerwał kwiatek i podał mi.
„To mój ulubiony…”
„Wiem. Dlatego był pierwszy”.
Trwaliśmy w uśmiechu. Na Dnie mego serca.
POCHYLONY
Noc tańcząca bardzo intensywnie.
Leżałam na SERCU Umiłowanego mojego. Leżałam, kochałam, Tańczyłam, pragnęłam, tęskniłam…
Byłam w Ogrodzie Sercowym, z Umiłowanym. Na trawniku przed altanką tańczyliśmy. Ja wtulilam się w Umiłowanego całą sobą…przylgnelam do Umiłowanego sercem duszą i ciałem. Całkowicie. On patrzył we mnie promienny świetlisty i jasny. Lagodny, cichy i czuły. Patrzylam w Jego oczy… Widzialam w nich Ogień.
“Pragnę…” – szepnęłam.
Umiłowany mój natychmiast przestał tańczyć. Wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. Zaniósł mnie do altanki i wygodne uloźyl mnie na kwiatowej kanapie. Wiedział że boli mnie bardzo, że bardzo tańcze. Położył więc mnie na kanapie. A Sam pochylal się nade mną. Piękny mój Umiłowany. Cały był pochyleniem, czułością bezgraniczną i Miłością. Oczy Mu błyszczały iskrzyły płonęły Miłością. I taki piękny pochylal się nade mną. Obsypywal mnie pocałunkami, deszczem pocałunków…. A ja patrzylam w Ukochanego uśmiechając się do Niego zachwycona i szczęśliwa niezmiernie…
“Patrzę w swój obraz i podobieństwo…”
„Tak, piękna Moja”.
Uśmiechnęłam się do Niego. A On, Umiłowany mój wciąż pochylał się nade mną. I rozpromieniony Miłością, uszczęśliwiał duszę moją.
DAR
„Ukochany! Umiłowany mój!”
„Najdroższa Moja!”
Leżałam w łóżku i uśmiechałam się w ciemność. Do Ukochanego. Zapragnęłam… i znowu usłyszałam ciche bicie pod głową. Bicie SERCA… Znów leżałam na SERCU, Na SERCU Umiłowanego. Leżałam szczęśliwa…
Byłam w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Ukochany siedział na kwiatowej kanapie. Trzymał mnie w ramionach i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swym przedziwnym przecudnym Spojrzeniem. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i wciąż tulił. I patrzył we mnie… Widziałam ogień w Jego oczach… Ogień Miłości, pragnienia i szczęścia… Patrzyłam w Niego z miłością pragnieniem i szczęściem. Z zachwytem patrzyłam…
Ukochany ujął moją zdrowszą rekę w Swoją dłoń i pocałował.
„Ona tańczy dla Mnie”- wyszeptał z czułości.ą
„Tak…”- usmiechnęłam się do Ukochanego. Tą ręką, a właściwie jednym zdrowszym palcem piszę notki.
Ukochany wziął teraz drugą, całkowicie niesprawną rękę i pocałował.
„Ta tanczy dla Mnie bardziej”.
„Tak… Umiłowany. Cała tańczę dla Ciebie… Cała tańczę!”
Oczy Ukochanego zapłonęły jeszcze większym Ogniem. Delikatnie położył mnie na kwiatowej kanapie… A Sam pochylał się nade mną coraz bardziej i bardziej…
„Perło Moja, jesteś Darem dla Mnie!” – szeptał do mego serca.
Nie rozumiałam… Jak mogę być Darem dla Niego, skoro to On mnie stworzył. Ja Mu tylko ofiarowywałam swoje życie, miłość i cierpienie. Tańczę.
„Jesteś Darem dla Mnie, Perło!” – powtórzył Ukochany.
Pochylał się nade mną wciąż bardziej i bardziej. A im bardziej się pochylał, tym bardziej mnie w Sobie zamykał. Ogarniał, otaczal, otulał Sobą… Zamykał… w Sobie. A im bardziej mnie w Sobie zamykał tym bardziej na Siebie otwierał. A moje biedne, małe serce wyrywało się, podrywało, rwało się do Umiłowanego!!! I byłam Darem dla Niego.
ODPOCZYWAŁAM…
Noc tańcząca.
Noc. Obudziłam się. Umiłowany mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z czułością, miłością i zachwytem. Patrzył we mnie promienny i jasny. Trzymal moją rękę w Swoich dłoniach i przytulał do Swego policzka.
“Umiłowany mój!”- uśmiechałam się do Niego radośnie. A On uśmiechał się do mnie.
“Perełko Moja kochana!’
Po chwili zapytał:
“Idziemy do Ogrodu, Najmilsza?”
“Tak! Aaa… zaniesiesz mnie…?”
“Nie pytaj, proszę, Mnie o rzeczy oczywiste”. – szepnął Umiłowany całując mnie w czoło.
Wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA. I chwilę później byliśmy w Ogrodzie Sercowym na trawniku przed altanką. Ukochany siedział na trawie, ja obok Niego siedziałam.
Widziałam w oddali górujące nad Ogrodem Drzewo Krzyża. Widziałam też Jego pięć Owoców… Zapatrzylam się i zamyslilam…
“O czym myślisz, Perełko?”- zapytał Umiłowany wpatrując się we mnie słodko.
“O Twojej Miłości do mnie…”- spojrzałam Mu w oczy głęboko. Ukochany patrzył w moje i uśmiechał się do mnie.
“Wiedziałeś o czym myślę, prawda, Ukochany?”- uśmiechnęłam się do Niego.
“Tak Perełko. Wiedziałem.”
“To dlaczego spytałes? Znałeś odpowiedz.”
“Znałem. Ale chciałem ją usłyszeć od Ciebie, Perełko!”
„Dziękuję…”
Uklękłam przed Umiłowanym, nakarmił mnie Swoim Ciałem. Przytulił do SERCA…
„Odpocznij we Mnie, kochana. Wiem, że tańczysz bardzo.”
Odpoczywalam…
W POCAŁUNKACH…
„Ukochany mój!”- wyszeptałam leżąc w łóżku i uśmiechając się w ciemność. Do Umiłowanego.
„Najmilsza Moja!”- -usłyszałam głos Ukochanego.
Zapragnęłam…. i znów leżałam na SERCU Jego. Szczęśliwa niezmiernie…
Byłam w Ogrodzie Sercowym w naszej altance. Z Umiłowanymi. Ukochany siiedzial na kwiatowej kanapie, ja siedziałam przy Nim. Ukochany trzymal moje ręce w Swoich dłoniach. I patrzył we mnie promienny, świetlisty i jasny. Patrzył we mnie. I rozpromienial moje wnętrze. Jak Słońce o świcie. Jak Oblubieniec w oblubienicę się patrzy..
Patrzyłam i ja w Ukochanego uśmiechając się do Niego zachwycona! Zapatrzylam się w Najdroższego mojego… Ukochany patrzył we mnie i patrzył. I zaczął mnie całować. Obsypywal mnie pocałunkami jak deszczem! Całował mnie delikatnie, a jednocześnie mnie nimi zalewał. I ja Go całowałam. A Ogień Jego Miłości i szczęście otulaly mnie.
Ktoś może być zaskoczony, zdziwiony a nawet zgorszony się czytając w jaki sposób opisuje spotkanie z Umiłowanym. Ale opisuję, a raczej nieudolnie staram się opisać nieopisywalne… Miłośc Boga do duszy i duszy do Boga. Miłość Oblubienca do oblubienicy i oblubienicy. A, że jestem człowiekiem opisuję po ludzku 🙂 I często brakuje mi słów. Gdybym była aniołem… Jesli więc komuś przeszkadza, kogoś dziwi lub gorszy mój sposob pisania to po prostu jego problem.
Mnie te spotkania z Umiłowanym bardzo uszczęśliwiają, ogromnie cieszą, radują i niezmiernie pomagają. W czym pomagają? W codziennym dzwiganiu krzyża, który, prosze mi wierzyć, lub nie, lekki nie jest.
Siedziałam więc przy Umiłowanym moim, a On obsypywał mnie pocałunkami. Potem wziąl mnie na ręce, w objęcia i tulił do SERCA Swego. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i wciąż patrzył we mnie promienny, jasny i piękny. I całował, obsypywał mnie pocałunkami. Patrzyłam w Niego zachwycona…
„Ukochany…”
„Mam przestać, Perełko?”- spytał uśmiechając się do mnie cudnie.
„Nie… zbieram Twe pocałunki – szepnęłam usmiechając sie do Niego- chciałam Ci tylko coś powiedziec”.
„Słucham, Miła Moja” – Ukochany wciaz się uśmiechał.
„Wiesz… gdzies kiedys wyczytałam, że gdy ktoś zyje w Komunii z Bogiem, nie grzeszy. Pomyślałam wówczas że to niemożliwe, nierealne…”
„Ale…” – przerwał Ukochany promieniejąc.
„Ale… – popatrzyłam Mu w oczy – kiedy się obudzę, jestem z Tobą, a raczej Ty ze mną jesteś, wypełniasz mnie. Kiedy maluję, rozmyślam o Tobie. Kiedy czytam Biblię, jesteś przy mnie. Kiedy piszę notkę, jesteś. A kiedy jezdzę wózkiem po podwórku, układam bukiety Madonnie, prosząc by Cię nimi obdarowywała…i…”
„I uśmiechasz się do Nas, Perełko!”
„Tak!- zawołałam radośnie – widzicie mój uśmiech?!”
„Widzimy. I uśmiechamy się do Ciebie!”
Ukochany patrzył we mnie… Cały usmiechnięty, rozczulony. Po chwili dodał, całując mnie znowu:
„Perełko, sama widzisz, że nie grzeszysz, prawda?”
„Zauważyłam, że grzesze mniej. Tylko dzięki Tobie, wiem!”
„Kiedy żyjesz w ciągłym kontakcie ze Mną, kiedy się we Mnie wpatrujesz, zły nie ma przystepu do Ciebie, Perło”.
„Nie widzę niczego poza Tobą…”
„Właśnie!” – szepnął Umiłowany obsypując mnie znów deszczem pocałunków. Tonęłam w Nim i w Jego pocałunkach.
TAŃCZĄCA PEREŁKA
Baluję więc krótko.
Noc tańcząca bardzo intensywnie.
Leżałam w łóżku w ciemności. I uśmiechałam się do Umiłowanego.
“Ukochany!!!”
“Najdroższa Moja!!!”
Znalazłam się w Ogrodzie Sercowym. Z Umiłowanym moim tańczyliśmy na trawniku przed altanką. Tańczyliśmy. Ukochany mnie w tańcu prowadzil. Był to piękny taniec. Raz wolny, raz szybki. Bardzo piękny i bardzo osobisty, intymny. Ukochany mocno mnie tulił do Siebie, mocno mnie tulił…. A jednocześnie patrzył we mnie Swym dziwnym, pełnym Miłości, ognia i słodyczy Spojrzeniem. Tańczyliśmy długo tak aż się zmęczyłam. Nie mówiłam Mu o tym że się zmęczona jestem. Nie musiałam. Umiłowany wiedział o tym. Natychmiast wziął mnie na ręce i usiadł na trawie.
“Odpocznij Perło, przy SERCU Moim odpocznij.”
“Tak…” – wyszeptałam uśmiechając się do Umiłowanego tańcząca bardzo.
Umiłowany nakarmil mnie Swoim Ciałem. I patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem.
“Uwielbiam Ciebie Umiłowany!”
“I Ja Cię uwielbiam, Tańcząca Perełko!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego radośnie. I dalej Tańczyłam. Wciąż tańczę dla NIEGO. Razem balujemy.
PRAGNIJ!
Noc tańcząca.
Leżałam w łóżku, w ciemności. I uśmiechałam się do Umiłowanego mojego. Był ze mną. Jest ze mną zawsze. Więc leżałam i uśmiechałam się do Niego. Nie czekałam na Niego, bo wiedziałam że ze mną jest. Byłam z Ukochanym moim. Po prostu.
Nagle pod moją głową usłyszałam ciche bicie. Poznałam od razu To bicie. Bicie SERCA Umiłowanego.
„Właśnie chcialam się Ciebie Umiłowany zapytać czy mogę…”
„Nie pytaj Mnie, Perełko. Tylko pragnij! Pragnij!!!”- głos Ukochanego był ciepły, ale stanowczy.
„Pragnę!!!”
”Czego pragniesz Perło Moja?”
„Pragnę leżeć na SERCU Twoim, Ukochany!”
„Pragniesz, więc leżysz na Nim, na SERCU Moim leżysz”- teraz w głosie Ukochanego słychać było czuły uśmiech.
Uśmiechnęłam się szczęśliwa i pomyślałam że Umiłowany zna moje pragnienia. Nawet wtedy gdy są jeszcze w formie pytania.
„Otwierasz przede Mną Perełko swe serce. Dlatego mogą spełniać jego pragnienia.”
„Dziękuję Umiłowany!! A jakie Ty masz pragnienia? Czego pragniesz Ukochany? Może mogę spełnić… Choć troszkę…”
„Teraz pragnę Perełko Moja, żebyś zatańczyła przed Moim Tronem!”
„Tak! Chcę!”
W tej chwili znalazłam się tam gdzie wczoraj. Pod Krzyżem Ukochanego. Wisiał na Nim…. Uśmiechał się do mnie promiennie
Zdezorientowana trochę byłam. Czekałam aż zejdzie z Krzyża i usiądzie na Tronie. Ale żadnego Tronu nie widziałam.
„Krzyż jest Moim Tronem, Perło. Tańcz! Pragnę.”
Zaczęłam więc tańczyć… Starałam się najpiękniej tańczyć jak potrafiłam. W tańcu ofiarowywalam się Ukochanemu. Ofiarowalam moja miłość, moje cierpienie. I tańczyłam za moje Dzieci i w Ich intencjach. Tańczyłam… I ani się spostrzegłam kiedy… Ukochany dołączył do mnie. Tańczył ze mną. Piękny, promienny i jasny…
„Sądziłaś, Perełko, że pozwolę Ci tańczyć samej?- szepnął uśmiechnięty- Nie ma takiej opcji!”
Zaśmiałam się serdecznie. Ukochany nakarmił mnie Swoim Ciałem. A ja wtuliłam się w Niego całą sobą.
Po chwili znów leżałam w łóżku. Na SERCU Ukochanego.
„Kocham Ciebie!”
„I Ja Ciebie kocham. Jesteś Moim pragnieniem, Perełko. Pragnij!”
Mała perełka leżała na SERCU swego Króla… i pragnęła!
A całe moje wnętrze, Ogród Sercowy śpiewało na Jego cześć! Cały dzień spiewa!