Obudziłam się. Szarzało. Leżałam i rozmyślałam… O Kim? O Jezusie, Maryi i Józefie… W sercu swoim widziałam różne obrazy. Piękne, jasne, czyste i bardzo, bardzo barwne, kolorowe. Widziałam Jezusa, Maryję, Józefa. W moim sercu…
„Cudnie było!” – szepnęłam wpatrując się w Madonnę z Dzieciątkiem.
„Tak! Cudnie jest w Twoim, w Naszym Ogrodzie, Motylku!”
„Cudnie…”
„A to dopiero początek, kochany Motylku!” – uśmiechnęła się do mnie tajemniczo.
Otworzyłam szeroko oczy ze zdumienia, roześmiałam się radośnie. I zaczęłam JEJ dziękować.
Patrzyła we mnie z ogromną miłością.
Trwałyśmy tak razem, zaczęłam Jej opowiadać o obrazie Ogrodu mego serca.
„Jeszcze go nie skończyłam… ba! jeszcze go dobrze nie zaczęłam malować a już chwali Boga!”
Mój bratanek, Łaj często do mnie przychodzi i patrzy co maluję. I kiedy zobaczył pierwszy raz fragment szkic obrazu, był zachwycony! Kilka dni temu był znów. Tym razem zobaczył cały szkic. Gdy go zobaczył, stanął jak wryty… Chwilę stał przed obrazem z otwartą buzią.
– Łaa….!!!! Ciociu!!!!
– To ogród mojego serca… – szepnęłam cichutko.
– Ogród twojego… serca???!!! – spojrzał na mnie z takim… podziwem… Nie wiedziałam co zrobić. To nie mnie podziwiał. Podziwiał UKOCHANEGO.
Dziś ciocia przyszła odwiedzić Mamę. Zaszła też do mnie. Kiedy zobaczyła obraz, była zachwycona.
– Jaki bujny!
– To ogród – uśmiechnęłam się.
– Ciekawa koncepcja. Piękny!
Tak… 🙂 jedni myślą, że podziwiają mnie, inni, że moją 'bogatą wyobraźnię’ i 'ciekawą koncepcję’. A tak naprawdę wszyscy podziwiają Pana Boga. I JEGO dzieło.