Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie bardzo czule… bardzo.
„Kochany Promyczku!”
„Kochany Jezu!”
„Już Ci lepiej, prawda?”
„Lepiej. Ale wczoraj myślałam, że zemdleję… Ale już lepiej. Tańczę”.
„Jestem z Tobą, Mój Promyku!”
„Wiem! Dziękuję!”- ucałowałam Go.
Czy lepiej czy gorzej – obojętnie. Byle z NIM!
Autor: Maleńka
PROŚBA
Nagle niedysponowana, osłabiona. Chora. Weszłam tylko po to, żeby Was prosić o modlitwę. Proszę więc, módlcie się za mnie.
Pan mój i Bóg mój zawsze mnie wspomaga!!!
TRWALIŚMY…
Idę za Umiłowanym, za moim Panem i Mistrzem. Za Oblubieńcem moim. Idę, dźwigając mój krzyż. Idę za Nim. Tańczę.
Wpatrywałam się w Niego. Patrzył we mnie promiennie…
Siedziałam u Jego stóp.
Trwaliśmy w milczeniu, w uśmiechu. W miłości. I tańcu.
SERCE TAŃCZY!
Tańczę bardzo. Dla Ukochanego, z Nim i w Nim. Na Jego chwałę!
I choć moje ciało jest zmęczone i obolałe, moje serce pełne jest radości, szczęścia i pokoju.
JEGO Pokoju i JEGO Miłości.
Moje serce tańczy dla Niego!
ZAWSZE!
Wpatrywałam się w Ukochanego, zmęczona i tańcząca bardzo.
„Ukochany!”
„Jestem, Promyczku!”
„Jesteś!”
Patrzył we mnie tkliwie…
„Tańczę!”
” Ze Mną tańczysz, Promyczku!”
„Z Tobą, zawsze!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem.
Długo.
„Kocham CIĘ, kocham!” – szeptałam.
MÓJ KRÓL
Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył we mnie promiennie… czule bardzo.
„Ukochany! Najdroższy. Mój Królu!”
„Księżniczko Moja!”
Pomyślałam, że ja taka grzeszna i słaba, a On mnie nazywa tak pięknie… i patrzy we mnie z zachwytem…
„Prawda to, ale nie znaczy to, że nie jesteś Córką Króla!”
Uśmiechnęłam się do Niego.
„Ja taka mała, prosta… takie nic”.
Patrzył…
„W takich mam upodobanie, Mój Promyku!”
Uwielbiałam Go, Ukochanego mojego. Mojego KRÓLA.
„TAK!” – JAK MARYJA
Maluję Pietę. To bardzo szczególny dla mnie obraz. I bardzo szczególne doświadczenie jego malowania. Trudny obraz.
Dzisiaj malowalam twarz Maryi. Płótno było odwrócone do góry nogami, bo malując ustami, normalnie nie mogłabym sięgnąć. Więc płótno leżało do góry nogami, a ja malowalam. Szczerze mówiąc, nie bardzo wiedziałam czy dobrze maluję, malowalam oczy, nos, usta. Ale czy dobrze maluję, nie wiedziałam. Zobaczyłam dopiero kiedy skończyłam. Tato odwrócił obraz, odstawił dalej, żebym mogła popatrzeć. Oto co zobaczyłam:

Ta twarzy Madonny maluje się ból, ogromny ból i smutek, po stracie Dziecka. Można powiedzieć, że płacze.
„Patrząc na Nią chce mi się płakać razem z Nią…”- pomyślałam.
„Kochasz Moją Mamę, prawda, Promyczku?” – spytał Ukochany.
„Tak! I chcę Ją naśladować!”
„Jak?”
„Mówić Ci TAK w każdej sytuacji mojego życia!”
O, CUDA, CUDA…!
Wpatrywałam się w Niego. Patrzył we mnie…
Nie! Nie będę opisywać dzisiejszej rozmowy z Ukochanym moim.
Przez Niego! 🙂
Rano, leżąc w łóżku, układałam bukiety MAMIE. Układając je, usłyszałam w głębi serca znajomy GŁOS:
„Dzisiaj poznasz Moją Miłość, Promyczku!”
Uśmiechnęłam się do Niego i dalej układałam bukiety.
Potem… zapomniałam o tych słowach…
A przed chwilą przyszedł mail od mojego Dziecka.
Czytając go, przypomniałam sobie tamte JEGO słowa… Poznałam JEGO miłość!!!!
JEGO wielką MIŁOŚĆ do mego Dziecka. I do mnie!
A tę piosenkę śpiewam MU od kilku dni 🙂 I dziś też Mu śpiewałam kiedy we mnie patrzył.
ODPOCZNIENIE
Dziś krótko.
Wpatrywałam się w Ukochanego. Czule bardzo we mnie patrzył…
„Zmęczona bardzo…” – szepnęłam bez wstępów.
„Odpocznij, Promyczku. Przy Sercu odpocznij!”
„Jesteś moim odpocznieniem…”
„Jestem!”
Odpoczywałam.
JEGO WOLA
Wiadomość od Dziecka. Szturm.
„Bądź wola Twoja!”
Kilka słów do Dziecka… parę zdań.
„Bądź wola Twoja!”
„Właśnie Mu ją przekazałaś, Promyku!”
„O byciu ciężarem?”
„Tak!”
„Napisałam też, że jestem z Nim (z Dzieckiem) jakąkolwiek decyzję podejmie. Bo jestem i będę”.
„Na tym polega matczyna miłość, Promyczku!”
Po chwili:
„Opisz to na blogu, proszę”.
„Ono by nie chciało…”
„Nie musisz opisywać wszystkiego. Opisz tylko naszą rozmowę”.
„Dobrze!”
„Napisz jeszcze, że z Nim jestem!”
Uśmiechnęłam się.
„Dla Niego to 'oczywista oczywistość'”
„Nie zawsze!”