Znów patrzyłam w Te oczy. W to spojrzenie z krzyża… bez śladu cierpienia, bólu. Pełne Miłości. Czułości. I nieopisanej Tęsknoty… Spojrzenie, które nie osądza, nie oskarża, nie potępia. Ale podnosi, uzdrawia. Wywyższa.
„Nie wiem co Ty ze mną robisz, Umiłowany! Ale dobrze mi z tym. Dobrze mi z TOBĄ!”
„Kocham Cię, Mój Promyczku. Kocham Cię!”
Dziękowałam… A On się tylko uśmiechał.
„Nikomu Cię nie oddam. Tyś Moja!” – powiedział z żarem, ogniem – pragnę Cię!”
„Twoja!”
Patrzył we mnie z wielką Miłością.
Otworzyłam Biblię i przeczytałam:
13 Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio!
Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem!
Albowiem Pan pocieszył swój lud,
zlitował się nad jego biednymi.
14 Mówił Syjon: „Pan mnie opuścił,
Pan o mnie zapomniał7”.
15 Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu,
ta, która kocha syna swego łona?
A nawet, gdyby ona zapomniała,
Ja nie zapomnę o tobie8.
16 Oto wyryłem cię na obu dłoniach,
twe mury są ustawicznie przede Mną.
17 Spieszą twoi budowniczowie,
a którzy burzyli cię i pustoszyli,
odchodzą precz od ciebie.
18 Podnieś oczy wokoło i popatrz:
Wszyscy się zebrali, przyszli do ciebie.
Na moje życie! – wyrocznia Pana.
Tak, w tych wszystkich ustroisz się jakby w klejnoty
i jak oblubienica opaszesz się nimi.
19 Bo twe miejscowości zniszczone i wyludnione
i kraj twój, pełen zniszczenia,
teraz zbyt ciasne będą dla twoich mieszkańców,
a twoi niszczyciele odejdą daleko.
20 Znowu szeptać ci będą na ucho
synowie, których byłaś pozbawiona:
„Zbyt ciasna jest dla mnie ta przestrzeń,
dajże mi miejsce, bym się mógł rozłożyć”.
21 Wtedy powiesz w swym sercu:
„Któż mi zrodził tych oto?
Byłam bezdzietna, niepłodna,
<wygnana, w niewolę uprowadzona>,
więc kto ich wychował?
Oto pozostałam sama,
więc skąd się ci wzięli?”»
To o mnie… Całkowicie. ON wie najlepiej!