Pustynia, dzień 37.
Dzisiejsza notka będzie inna. Nie będę opisywać całej rozmowy z Ukochanym. Po pierwsze dlatego, że trwało by to bardzo długo. A po drugie była to rozmowa bardzo osobista. Bardzo.
Zaczęło się zwyczajnie.
„Witaj Ukochany”.
„Witaj miła Moja”.
Wpatrywałam się w Jego oczy. Pomyślałam, że tak we mnie patrzy nie tylko teraz, kiedy przychodzę sobie przed Nim posiedzieć, ale zawsze. Każdej chwili dnia i nocy. Jest ze mną.
Patrzy we mnie.
Nagle przypomniały mi się najtrudniejsze chwile w moim życiu. Chwile, o których wolałabym zapomnieć… Przesuwały się przede mną. A Jezus mówił swoim cichutkim, ciepłym, czułym głosem:
„Byłem z tobą, kiedy czułaś się zupełnie sama. Samotna. Kiedy myślałaś, że nikt cię nie kocha, Ja byłem z tobą. Tuliłem cię do Serca, ukochana Moja. Kiedy byłaś porzucona, odrzucona, Ja byłem z tobą. Kiedy płakałaś nocami w poduszkę, Ja byłem z tobą, zcałowyłałem twoje łzy. Kiedy tobą pogardzano, Ja byłem z tobą. Niosłem cię w Swoich ramionach, tuliłem cię, Cierpiałem z tobą Mój robaczku”.
Patrzyłam w Niego…
Cały balast, który niosłam przez te wszystkie lata, jakby opadł. Czułam się jakby Jezus otworzył moje serce, wszedł tam i leczy moje rany. Siedziałam sobie przed Nim po prostu.
Byłam w szoku. Byłam dzieckiem, kiedy działo się to wszystko o czym mówił. Czułam się sama, samotna, zupełnie. Całkowicie. Tak… Teraz sobie uświadomiłam, że to nieprawda. Że KTOŚ wtedy ze mną był. To dla mnie ważne.
I tak sobie w Niego patrzyłam… Potem otworzyłam Biblię na jakiejś przypadkowej stronie i przeczytałam: „13 Zabrzmijcie weselem, niebiosa! Raduj się, ziemio!
Góry, wybuchnijcie radosnym okrzykiem!
Albowiem Pan pocieszył swój lud,
zlitował się nad jego biednymi.
14 Mówił Syjon: „Pan mnie opuścił,
Pan o mnie zapomniał”.
15 Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu,
ta, która kocha syna swego łona?
A nawet, gdyby ona zapomniała,
Ja nie zapomnę o tobie.
16 Oto wyryłem cię na obu dłoniach,
twe mury są ustawicznie przede Mną.
17 Spieszą twoi budowniczowie,
a którzy burzyli cię i pustoszyli,
odchodzą precz od ciebie.
18 Podnieś oczy wokoło i popatrz:
Wszyscy się zebrali, przyszli do ciebie.
Na moje życie! – wyrocznia Pana.
Tak, w tych wszystkich ustroisz się jakby w klejnoty
i jak oblubienica opaszesz się nimi.”
Nie wytrzymałam… rozpłakałam się. A On we Mnie patrzył jak Ojciec.
„Znam wszystko, przez co przeszłaś, ukochana Moja. Teraz jesteś w Moim Sercu”.
Byłam.