Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie Swym pięknym, pełnym miłości spojrzeniem. Dłonią dotyka mego serca. Głaszcze je, pieści, całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie.
„Kocham Cię Jezu!”
„Kocham cię, Moniko!”
„A kiedy będę podobna do Ciebie?”
„Już jesteś! Już jesteś podobna. Masz Moje serce i myślisz jak Ja. Po Mojemu, nie po swojemu. I kiedy ty cierpisz, Ja cierpię. Kiedy się uśmiechasz, Ja się uśmiecham. Kiedy jesteś smutna i Ja jestem smutny. Kiedy jesteś szczęśliwa, Ja jestem szczęśliwy. Jesteśmy jednością, maleńka Moja!”
Widzę krzyż. Potężny, twardy, ciężki i szorstki. Chropowaty. Wisi na nim umiłowany mój Jezus. Zbliżam się do Niego i obejmuję Go całą sobą. Jezus obejmuje mnie z czułością i wtula w Siebie. Otula miłością i czyni z Sobą jedno.
Autor: Maleńka
DROGA, PRAWDA I ŻYCIE
Leżę w objęciach Jezusa w błogim półśnie. Oczy mam zamknięte. Uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha. Jezus całuje mój uśmiech. Otwieram oczy.
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany mój Jezu?”
„Odpocznij jeszcze. Odpocznij we Mnie, maleńka Moja. Odpoczywając we Mnie nabierasz sił do życia, do codziennej walki.”
„A opowiedz mi o Sobie, kochany.”
„Jam jest Droga, Prawda i Życie!”
„Tyś jest Droga, po której chcę iść, Prawda, którą chcę żyć i Życie, w które pragnę wejść!”
„Już weszłaś. Nie musisz umierać, by żyć Moim Życiem! Życiem w obfitości! Bujnym i szczęśliwym!”
„A cierpienia, troski problemy?”
„Moje życie nie było łatwe. Ale noce spędzane na modlitwie, na rozmowie z TATĄ, noce spędzane w Jego objęciach dodawały Mi sił.”
„To tak, jak mi!!!”
Tak, Moja słodka. Odpocznij jeszcze!”
Odpoczywam rozmyślając o Drodze, Prawdzie i Życiu…
MOJA SIŁA
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Bez sił. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki.
„O mój Jezu, nie mam siły…”
„Nie masz siły, ale masz Mnie”- szepcze Jezus pochylający się nade mną z tkliwością i tulący mnie do SERCA.
„Tak, mam Ciebie i jestem silna.”
„Nie masz siły i jesteś silna? Jak to? Wytłumacz Mi, proszę, maleńka Moja.”
„Nie mam siły, ale jakaś Siła gna mnie, popycha, żeby żyć, żeby walczyć. Pomaga mi znosić cierpienia i tańczyć. Tą Siłą jesteś Ty, kochany mój Jezu.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Całuje moje obolałe i zmęczone ciało. Całuje moje biedne maleńkie serce. A ono szepcze:
„Jesteś moją Opoką, na której mogę się oprzeć. Jesteś moją Twierdzą, w której mogę się schronić. Jesteś moją Miłością, która pomaga mi żyć! Tak, Miłość jest siłą! Ty Nią jesteś, mój słodki Jezu.”
Jezus mnie całuje a ja odpoczywam w Umiłowanym…
JEZUSOWA
Tańczymy bardzo. Mój umiłowany Jezus i ja. Jezus obejmuje mnie z czułością i w tańcu prowadzi. Patrzy we mnie Swym pięknym, niebiańskim spojrzeniem. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś. Jestem cała prześwietlona Jego spojrzeniem. Widzi wszystko, co we mnie jest.
„Podobasz Mi się, Moniko.”
„Cieszę się! Pragnę Ci się podobać. I pragnę być do Ciebie podobna, kochany mój Jezu.”
„Jesteś podobna!”
„Mimo moich błędów?”
„Błędy są rzeczą ludzką. A ty masz Moje serce i myślisz jak Ja.”
„Pragnę być do Ciebie podobna, mój śliczny Jezu!”
„Jesteś. I jesteś Moja. Jezusowa!”
PRAGNIENIE MIŁOŚCI
Leżę w objęciach umiłowanego. Jezus patrzy we mnie ogniście. I ja patrzę w mojego Oblubieńca ogniście.
„Śpiewałaś dla Mnie we śnie, Moniko!”
„Panie, pragnienia ludzkich serc Ty zaspokoisz sam. Przyjdź, Chlebie Żywy, Zbawco nasz, Pszeniczny Darze, przyjdź!” – śpiewam i po chwili dodaję:
„Ty, mój Jezu kochany jesteś moim Pragnieniem!”
„A ty, maleńka jesteś Moim pragnieniem!”
Widzę Hostię. Zbliża się do mnie i we mnie wchodzi. Wchodzi do mego serca. Jezus przemienia mnie w Siebie. Moje ciało staje się Ciałem Jezusa. Moje serce staje się Jego SERCEM. Jego Krew płynie w moich żyłach!
„Jesteś Moim pragnieniem, Moniko!”
„Jesteś moim Pragnieniem, Jezuniu!”
Nasze pragnienia stają się jednym, wielkim Pragnieniem. Pragnieniem Miłości.
O ZAUFANIU
Leżę w objęciach umiłowanego tańcząca. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i tuli do SERCA. Patrzy we mnie ogniście. Uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha, a moje serce śpiewa:
„O mój ukochany! Mój umiłowany! Mój Milusi! Mój Malusi! Mój umiłowany!”
SERCE Jezusa odpowiada:
„Moja malutka! Moja słodziutka! Ma kruchutka! Ma umiłowana!”
„Wybacz mi Jezu, że na Ciebie krzyknęłam! Krążyliśmy kilka razy szukając miejsca parkingowego. Nigdzie nie było. A jak krzyknęłam, od razu się znalazło! Wybacz mi, kochany…”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Nic się nie stało, maleńka Moja. Ty nie krzyknęłaś na Mnie, ale na siebie.”
„Na siebie?! Jak to?!!”
„Do swojej ufności krzyknęłaś. Do zaufania.”
„Może i tak…”
„Pokazałem ci, że jeśli Mi zaufasz to dzieją się cuda!”
„Jezu, ufam Tobie!”
„Wiem, maleńka Moja. Wiem!”
Jezus dotyka dłonią mój policzek i głaszcze go z czułością.
PODOBNE SERCE
Leżę na SERCU umiłowanym. Dotykam JE, głaszczę, całuję i pieszczę. Jezus patrzy we mnie głęboko. Ogniście.
„SERCE Moje uwielbia ciebie, maleńka Moja!”
„A moje serce uwielbia Ciebie, Jezu mój kochany!”
Ledwo skończyłam mówić, a znaleźliśmy się nad przepięknym ogrodem. Lecieliśmy nad nim. Fontanny, altanki, ptaszki, motyle… I kwiaty. Morze bujnych, cudnych kwiatów!
„A co to jest, mój Jezu?”
„Ogród twego serca, Moniko!”
Lecieliśmy w deszczu, ogród kwitł. Lecieliśmy w słońcu, ogród kwitł. Lecieliśmy w burzy, ogród kwitł. Lecieliśmy w śniegu, ogród kwitł.
„Serce twoje jest odporne na warunki pogodowe. Na to, co na zewnątrz. Serce twe wrażliwe jest na Mnie. I jest podobne do SERCA Mojego.”
„Podobne?” – pytam zdziwiona.
„Patrz!”
Jezus wyjmuje serca nasze z ciał i mi pokazuje.
„Moje serce nie ma Rany!”
„Pamiętasz, Moniko, jak kiedyś twoje serce było całe w ranach?”
Kiwam głową, że tak.
„Przyjrzyj się uważnie. Jest całe w bliznach!”
Rzeczywiście było całe w bliznach.
„Serce twoje jest bardzo podobne do SERCA Mego” – szepcze Jezus ogniście.
Serca obejmują się i przytulają do siebie nawzajem. Biją w jednym rytmie:
„Kocham ciebie! Kocham Ciebie!”
Przez najbliższe dni notek nie będzie.
DZIAŁA WE MNIE
Leżę w objęciach umiłowanego Jezusa. Z zamkniętymi oczyma leżę. W błogim półśnie… Otwieram oczy. Jezus patrzy we mnie ogniście. Uśmiecham się do Niego radośnie.
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany mój?”
„Odpocznij jeszcze we Mnie, maleńka Moja!”
„Już odpoczęłam, mój słodki Jezuniu! Dziękuję! Pragnę działać dla Ciebie!”
„Odpoczynek jest działaniem dla Mnie. Odpocznij, a Ja będę działał w tobie.”
Zamykam więc oczy. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Z lubością. Całuje moje oczy… Całuje moje usta… Całuje moje policzki… Całuje moje biedne maleńkie serce. Oddaję Jezusowi siebie. Oddaję moje troski, zmartwienia problemy. A On przyjmuje i działa. Działa we mnie. Oddaję Jezusowi mój krzyż.
„Twój krzyż będzie wywyżony wraz z Moim, Moniko kochana!”
Jezus mnie całuje i działa we mnie. A ja odpoczywam w umiłowanym…
UFNOŚĆ W CIERPIENIU
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Głowa mnie znów boli…” – jęknęłam.
„To tylko przedsmak twoich przyszłych cierpień, maleńka Moja.” – Jezus szepcze z bólem i dodaje:
„Będą to cierpienia fizyczne, psychiczne i duchowe.”
Patrzę Jezusowi w oczy głęboko. Z miłością i ufnością.
„Spoko. Z Tobą dam radę! Bardziej mnie boli, że Ty będziesz cierpiał, mój Jezu kochany!”
„Spoko. Z tobą dam radę!”
Rzucamy się sobie nawzajem na szyję!
Jezus otula mnie Sobą. Ja wtulam się w umiłowanego mojego cała.
„Uwielbiam cię Moja słodka Moniczko!”
„Uwielbiam Ciebie, mój śliczny Jezuniu!”
Tańczymy w miłosnym, pełnym intymności i bliskości milczeniu.
ŚLADY
Tańczymy bardzo. Mój umiłowany Jezus i ja. Tańczymy, ale nie jest to taniec bólu i cierpienia. Jest to taniec szczęścia i miłości. Jezus obejmuje mnie z czułością i tulił do SERCA Swego.
„Pięknie tańczysz, Moniko!”
„A, dziękuję!”
„Kroki znasz?”
„Nie! Stawiam stopy w ślady Twoich stóp, Jezu kochany!”
„Takaś bystra!” – śmieje się Jezus cudownie.
„Tak!” – śmieję się i ja.
Jezus zarzuca mi ręce na szyję. Obejmuje mnie z lubością. Patrzy we mnie Swymi dużymi pięknymi oczami. Jego oczy błyszczą miłością.
„Idąc po Moich śladach i Mnie naśladując dojdziesz do Mnie na rączki.”
„Taki mam zamiar, mój słodki Jezuniu.”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic! Mój Jezus i ja.