Leżę w objęciach umiłowanego obolała bardzo i bardzo zmęczona. Z zamkniętymi oczyma leż. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego Jezusa. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i całuje mnie w policzek. Przytula policzek do mego policzka.
„Jakaś ty piękna, Moniko! Najpiękniejsza!”
„Jeśli jestem piękną, to tylko dzięki Tobie! Ty mnie Sobą upiększasz, kochany mój Jezu!”
„Jesteś piękna, bo jesteś otwarta na Mnie. Na Moje łaski i dary. Mogę w tobie działać. Ile chcę! Nie opierasz Mi się w niczym.”
Jezus patrzy we mnie żarliwie. Nagle wzrusza się głęboko! Ma w oczach łzy…
„Ja też nie mogę się doczekać kiedy cię wezmę na rączki, maleńka Moja! Też się nie mogę doczekać! Wezmę cię na rączki i ułożę na SERCU Moim. Będę podziwiać twą piękność. Całą wieczność!”
„Już niedługo, mój Jezu kochany!”
„Już niedługo!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja.
Autor: Maleńka
NA RĄCZKI!
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Wtulam się w umiłowanego mojego cała. Wchodzę w Niego z ufnością i zachwytem.
„O! Tak Cię kocham, Jezuniu mój słodki!” – szepczę ogniście.
Jezus otula mnie Sobą, zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
Zamyka mnie w Sobie i otwiera na Siebie. Wchodzę głębiej i głębiej…
„Chciałabym już pójść do Ciebie na rączki! Nie dlatego, że boli mnie bardzo i wtedy bym już nie cierpiała. Tęsknię! Tęsknię za Tobą, mój słodki Jezu! Tęsknię za Tobą! Aż mnie ssie! Ściska mnie w dołku z tęsknoty! Chciałabym pójść do Ciebie na rączki. A Ty, kochany, położył byś mnie na SERCU Swoim. Ono należy do mnie, prawda?”
„Tak, miłości Moja! Całkowicie!”
„No. To chciałabym, żebyś mnie na SERCU Swoim położył. A ja będę wielbić Je całą wieczność!”
„Tak będzie. Obiecuję ci, jedyna Moja! Tak będzie!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja,
JAK MNIE KOCHASZ?
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie ogniście. Jego SERCE bije rytmem miłości. Wyjmuję moje serce z ciała i kładę na SERCU umiłowanym.
„Kocham Cię Jezu!” – szepczę z mocą.
„A jak Mnie kochasz, maleńka Moja?” – pyta Jezus z uśmiechem.
„Ogromnie! Szczerze! Ogniście! Namiętnie!”
„Namiętnie?”
„Tak! Kocham Cię nad życie!”
Urywam. Brakuje mi słów, żeby powiedzieć jak kocham Jezusa…
„’Bo jak śmierć, potężna jest miłość,
a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol.
Żar jej to żar ognia, płomień Pański.
Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości,
nie zatopią, nie zatopią jej rzeki.’ Tak Cię kocham” – szepczę ogniście. I pytam:
„A Ty, mój Jezu, jak mnie kochasz?”
Jezus pokazuje mi Swe Rany i składa na mych ustach ognisty pocałunek.
„Tak cię kocham!”
DOTYK JEZUSA
Leżę w objęciach umiłowanego tańcząca bardzo. Jezus dotyka mnie. Dotyka delikatnie, z czułością i namaszczeniem niezwykłym. Dotyka jak Oblubieniec dotyka Swą oblubienicę.
„Uwielbiam Twój dotyk, kochany mój Jezu! Uwielbiam!”
„Ja jestem Dotykiem!”- szepcze Jezus ogniście.
Wchodzi we mnie i dotyka bolące miejsca mego ciała. Dotyka z miłością i czułością. Jego kojący dotyk sprawia mi ulgę i wlewa nadzieję i otuchę w moje biedne serce.
Jezus bierze mnie w ramiona.
„Teraz ty, maleńka Moja, Mnie dotykaj.”
„Ja?! Ale ja nie jestem dotykiem!”
„Jesteś. Jesteś Moim dotykiem. Swoimi notkami dotykasz serc ludzkich. Dajesz im Moją miłość i Moją nadzieję.”
Dotykam umiłowanego mojego. Dotykam z miłością i uwielbieniem.
WŁADZA MIŁOŚCI
Jezus kładzie głowę na sercu moim. Obejmuję Jego głowę ramionami i z czułością głaszczę Jego policzek. Patrzę na umiłowanego z góry. Przychodzi mi na myśl, że mam nad Jezusem władzę. Odsuwam tę myśl. Jezus patrzy we mnie głęboko, z ufnością…
„Uwielbiam Cię mój śliczny!”
„Uwielbiam cię Moja jedyna!”
Myśl, że mam władzę nad umiłowanym znów przychodzi.
„Tak, maleńka Moja, możesz zrobić ze Mną wszystko. Masz nade Mną władzę!”
„Ale…”
„Ta władza, to władza miłości!” – szepcze Jezus ogniście i dodaje:
„Uwielbiam słuchać bicia twego serca, maleńka Moja!”
„Ko – cham Cię – bie! Ko – cham Cie – bie!”
Uśmiecham się do umiłowanego całą sobą.
Jezus bierze mnie w objęcia i tuli do SERCA Swego. Patrzy na mnie z góry.
„I Ty, mój Jezu masz władzę nade mną!”
„Władzę miłości.”
POCIESZENIE
Tańczymy bardzo, mój Jezus i ja. Tańczymy, a nasze serca rozmawiają:
„Cierpisz bardzo, Moja słodka!”
„Bardzo.”
„Wisisz wraz ze Mną na Krzyżu!”
„Tak, mój Jezu kochany! Ciebie boli bardziej. Jak mogę Cię pocieszyć, uszczęśliwić?”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie zdumiony.
„Ty, obolała bardzo i bardzo zmęczona, a chcesz mnie pocieszać?!”
„Pragnę!”
„Już Mnie pocieszyłaś, maleńka Moja! Już Mnie pocieszyłaś!”
„A czym?”
„Pragnieniem!”
Jezus kładzie głowę na sercu moim.
„I Ja cię pocieszę, Moja śliczna!”
Umiłowany zaczyna całować moje biedne serce. Całuje, dotyka, głaszcze. Pieści. Pociesza.
„Odpocznij we Mnie, maleńka Moja Moniczko!”
„A Ty we mnie odpocznij, mój słodki Jezuniu!”
Odpoczywamy w sobie nawzajem. Ja w Jezusie, a Jezus we mnie.
OTWARTY
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego od ucha do ucha.
„To nie było wyzwanie, to była super przygoda!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Wyzwanie, które było przygodą. Dałaś radę, maleńka Moja!”
„Dziękuję mój Jezu! Cieszę się bardzo!”
„I Ja się cieszę. I cieszę się, bo znów Mi śpiewałaś gdy spałaś. Serce twoje Mi śpiewało!”
„’Dzięki Ci, Boże za Ciało Twe i Krew. Za Dary nieprzebrane wielbimy Cię.'”
Patrzę w oczy Jezusowi ogniście.
„Dla Ciebie wszystko, kochany mój Jezu! Jestem Twoja! Cała Twoja i cała dla Ciebie. I cała otwarta na Ciebie!”
„I Ja jestem na ciebie otwarty, Moniko.”
„Dzięku…”
Jezus zamyka moje usta słodkim pocałunkiem. Odwzajemniam pocałunek. Całujemy się jak Oblubieniec z oblubienicą. Słodko, ogniście i namiętnie.
WYZWANIE
Leżę w objęciach umiłowanego tańcząca bardzo. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z czułością. Dotyka dłonią mego policzka i głaszcze go z lubością. Patrzę Mu w oczy głęboko.
„Kolejne wielkie wyzwanie przede mną. Dlaczego stawiasz mi takie wyzwania?”
„Wiesz dlaczego, maleńka Moja?”
„Nie!”
„Bo w ciebie wierzę. I chcę, żebyś i uwierzyła w siebie.”
„Ale ja w siebie nie wierzę…”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Właśnie dlatego to wyzwanie.”
Uśmiecham się do Niego z ufnością.
„Ja Tobie wierzę. I UFAM, że skoro stawiasz przede mną takie wyzwanie to mi pomożesz, kochany mój Jezu!”
Jezus patrzy we mnie ogniście.
CAŁUJE…
Leżę w objęciach umiłowanego tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Ja już się nie nadaję na takie wypady…”
Wczoraj byłam z rodziną w Zoo we Wrocławiu.
„Dlaczego? – pyta Jezus z troską – nie podobało ci się, maleńka Moja?”
„Podobało! Bardzo podobało!!! Tylko ten upał wykańczacza! Padnięta jestem. Głowa mnie boli.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje.
„Moja główeńka maleńka…”
Jezus całuje słodko, ogniście i namiętnie.
„Nogi bolą…”
Jezus pochyla się jeszcze bardziej.
„Moje biedne nożyny…
Zaczyna całować moje nogi. Całuje z tkliwością.
„Jelita bolą…”
„Moje jelitka kochane…”
Jezus zniża się jeszcze bardziej i całuje moje chore jelita. Całuje z czułością i troską. Całuje. A całując zanurza mnie w Sobie bardziej i głębiej…
SERCEM
Leżę w objęciach Jezusa w błogim półśnie. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Tak, odpocznij jeszcze, maleńka Moja!” – szepcze z czułością.
Uśmiecham się do Niego od ucha do ucha. Jezus dłonią dotyka moje serce. Dotyka je delikatnie, głaszcze i pieści.
Moje serce bije dla umiłowanego:
„Kocham Ciebie! Kocham Ciebie!”
„Znów we śnie Mi śpiewałaś, Moniko.”
„A co? Bo nie pamiętam.”
„’To nasz Bóg, to nasz Pan! Chwałę oddajmy Mu! Wznieśmy ręce i serce! Uwielbiajmy Go!'”
“Tak! Ale ja brzydko śpiewam.”
„Pięknie śpiewasz, maleńka Moja!”
„Brzydko! Fałszuję!”
„Pięknie śpiewasz. Bo śpiewasz sercem!”
Moje serce bije dla Jezusa i śpiewa dla Niego! Odpoczywam w objęciach umiłowanego w błogim półśnie…