Jezus trzyma mnie w objęciach i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały.
„Czego sobie życzysz, Moniko kochana?”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Sobie niczego nie życzę. Mam Ciebie, mam Wszystko, mój Jezu! A dla moich Dzieci życzę sobie, żeby były blisko Ciebie. Tak blisko jak ja. I jeszcze bliżej!”
Dzisiaj kończę 50 lat. Pół wieku. Pamiętam jak kiedyś spytałam moją babcię ile ma lat. Powiedziała, że 50. Wydawała mi się wtedy bardzo stara. Dziś ja mam pół wieku i się wcale stara nie czuję. No, może fizycznie tak, ale psychicznie i duchowo nie.
„Bo masz młodą duszę, maleńka Moja. Duszę dziecka” – uśmiecha się Jezus z czułością.
„Ciało stare, ale dusza młoda.”
„Właśnie tak.”
„Dziękuję Ci, mój Jezu za to pół wieku mojego życia. Pół wieku cierpienia, bólu i tańca. Dziękuję za pół wieku radości, miłości i szczęścia.”
„I pół wieku uśmiechu.”
„I pół wieku uśmiechu! Dziękuję za pół wieku z Tobą, Jezu mój słodki!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Zanurza mnie w Sobie i czyni z Sobą jedno.
Autor: Maleńka
JESTEM DLA CIEBIE
Leżę w objęciach umiłowanego Jezusa. Uśmiecham się do Niego od ucha do ucha. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i całuje mój uśmiech. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście. A nasze serca rozmawiają
„Mój kochany, mój Malutki, Tyś Lekarstwem na me smutki!”
„Moja słodka Moniczko! Jedyna Moja! Słodyczy i rozkoszy Moja! Szczęście Moje!”
„Co mogę dla Ciebie zrobić?”
„Co mogę dla ciebie zrobić?”
„Bądź dla Mnie!”
„Bądź dla mnie!”
„Jestem dla ciebie, maleńka Moja Moniczko!”
„Jestem dla Ciebie, mój słodki Jezuniu!”
Całujemy się, mój śliczny Jezus i ja. Obdarzamy się nawzajem miłością.
BOGATA
Leżę w objęciach umiłowanego tańcząca bardzo. Jezus tuli mnie do SERCA i głaszcze delikatnie dłonią moje włosy.
„Moja biedna Perełko…” – szepcze.
„Biedna?!”
„A co? Bogata jesteś?”
„Jasne, że bogata. Bogata w Twoją miłość i w cierpienie.”
„I myślisz, maleńka, że to wystarczy?”
„Do zbawienia? Myślę, że wystarczy.”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Patrzysz na siebie Moimi oczyma, Moniko kochana.”
„To dlaczego powiedziałeś, że jestem biedna?”
„Żebyś ty mogła powiedzieć to, co powiedziałaś. Żebyś dała świadectwo.”
Uśmiecham się do umiłowanego Jezusa radośnie. Tańczymy w miłości i intymności bez granic.
GÓRA I PERŁA
Jezus patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Jakaś ty piękna, Moja Perło!”
„Perło?” – uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha i przypominam sobie dawne czasy.
„Tak, ogrody, wodospady, altanki przeminęły. Ale Perła została. I jest piękniejsza niż kiedykolwiek wcześniej!”
„Tylko dzięki Tobie, mój Jezu kochany. Tylko dzięki Tobie!”
Jezus patrzy we mnie z zachwytem.
„Właśnie dlatego jesteś piękna, że siebie nie widzisz, ale Mnie.”
„Góry miłości przeminęły. Ale jedna Góra Miłości została. Ty, Jezu, jesteś Górą Miłości, na którą wspinam się każdego dnia!”
Zbliżam twarz do twarzy umiłowanego i daję Mu siarczystego buziaka.
„Kocham Cię Jezu!”
„Kocham cię, maleńka Moja!”
Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości i czyni z Sobą jedno
CAŁUJĘ UMIŁOWANEGO
Zbliżam twarz do twarzy umiłowanego Jezusa i Go całuję. Całuję Jego oczy. Całuję Jego czoło, policzki. Całuję Jego usta… Całuję jak oblubienica całuje swego Oblubieńca. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuję, a moje serce szepcze:
„Kocham Cię Jezu! Uwielbiam Cię Jezu! Pragnę Cię, Jezu!”
„Jak rzadko Mnie całujesz, maleńka Moja! Jak rzadko!”
„Będę częściej, jeśli chcesz, kochany mój Jezu!”
„Pragnę!!!”
„Będę częściej!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Otwiera się przede mną jeszcze bardziej. Całuję Jego wnętrze. Jego głębokości i szerokości. Jego tajemnice. Całuję… Moje serce wychodzi z ciała i podąża do SERCA umiłowanego. Serca obejmują się wzajemnie i przytulają. Juz nie widzę dwóch serc, ale jedno wielkie SERCE!
Całuję umiłowanego mojego…
TANIEC W POCAŁUNKACH
Tańczymy bardzo. Mój umiłowany Jezus i ja. Jezus mnie w tańcu prowadzi. Patrzy we mnie głęboko. Ogniście.
„Co mogę dla ciebie zrobić, maleńka Moja?”
„Uśmiechnij się do mnie, kochany.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Co jeszcze mogę zrobić?”
„Weź mnie i całuj, mój słodki Jezuniu!”
Jezus bierze mnie. Wchodzi we mnie. Przenika mnie na wskroś! I ja wchodzę w umiłowanego mojego. Jezus wchodzi we mnie jak do Siebie. I ja wchodzę w Niego jak do siebie. Tańczymy bardzo w miłości bez granic. Jezus mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje na zewnątrz, ale przede wszystkim całuje moje wnętrze. Obsypuje pocałunkami jak deszczem!
Całuje i czule szepcze:
„Uwielbiam cię, Moniko!”
„Uwielbiam Cię Jezu!”
NA RĄCZKI!
„Oddaję Ci, mój kochany, moją maleńką, płytką, zimną miłość. A daj mi, proszę, Twoją. Miłość ogromną, głęboką i ognistą!”
Jezus uśmiecha się do promiennie.
„A skąd wiesz, maleńka Moja, że już ci jej nie dałem? Dałem ci.”
„Ale ja jej w sobie nie widzę!”
„Ja widzę. I widzą inni. Ty nie musisz, Moja słodka.”
„Chciałabym jednak…”
„Zobaczysz u Mnie na rączkach. Wtedy wszystko ci pokażę! Odkryję przed tobą wszystkie Moje tajemnice.”
„To Ty, mój Jezu kochany masz przede mną jakieś tajemnice?” – śmieję się perliscie.
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Są sprawy, o których dowiesz się tylko u Mnie na rączkach, maleńka Moja!”
„Nie mogę się doczekać kiedy do Ciebie pójdę!”
„Doczekasz się, doczekasz. Oboje się doczekamy!”
„Chciałabym zostawić wszystko i pójść do Ciebie…”
Jezus składa na mych ustach ognisty pocałunek.
W POCAŁUNKACH
Jestem w moim umiłowanym. Zanurzona w Nim cała. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Ogniście. Z lubością. Poruszony i wzruszony cały.
„Cierpisz bardzo, Moja słodka!”
„Nie… Dziś mniej boli.”
„Jest to uciążliwe, prawda? Ciągle cię boli.”
„Uciążliwe jest. Boli wciąż. Raz bardzo, raz mniej. Ale wciąż.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. I dodaję:
„Na szczęście, dzięki Tobie, zmieniam to w taniec.”
Jezus zbliża Swoją twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie głęboko.
„Moja piękna! Przepiękna! Najpiękniejsza!”
I mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Całuje siarczyście!
Pochyla się niżej i całuje tam gdzie mnie boli. Jelita moje całuje. Całuje moje chore jelita! A potem serce! Moje biedne, maleńkie serce obsypuje pocałunkami jak deszczem!
„Uwielbiam gdy mnie całujesz, kochany mój Jezu!”
„Uwielbiam cię całować, maleńka Moja Moniczko!”
ZATROSZCZY SIĘ
Jestem w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała! Tańczę w Nim bardzo. Umiłowany mój patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś. Tańczę w Jego spojrzeniu. Nagle słyszę lecące na mnie głosy! Piskliwe, jękliwe, charczące.
„Tańczysz za wszystkich ludzi na świecie! Za każdego człowieka na ziemi! To za dużo dla ciebie! Nie dasz rady! Nie dasz rady! Nie dasz rady!”
Głosy biją we mnie jak kamienie! Staram się od nich uchylać, ale nie bardzo mi wychodzi.
„Co się dzieje, maleńka Moja?” – pyta Jezus z troską.
„Nic. Tańczę dla Ciebie, kochany.”
Jezus ujmuje moją twarz w Swe dłonie i patrzy we mnie ogniście.
„Właśnie, dla Mnie. O nic więcej się nie martw, maleńka. Ja się o wszystko za troszczę.”
Tańczymy razem. W miłości bez granic!
NIE ZOSTAWI
Jestem w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała. Cała w Nim i cała dla Niego. Umiłowany obejmuje mnie z czułością i patrzy we mnie ogniście
„Mam do ciebie prośbę, maleńka Moja.”
„Prośbę? Jaką? Mów prędko, kochany mój Jezu!”
„Tańcz nie tylko za największych grzeszników na świecie, ale za wszystkich. Za wszystkich biednych grzeszników!”
„Za wszystkich ludzi na świecie?!”
„Tak!”
Przyszła mi do głowy myśl, że nie dam rady. Że to za dużo na mnie biedną.
Patrzę w oczy Jezusowi głęboko.
„Jak Sobie życzysz, kochany. Dla Ciebie wszystko!”
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie.
„Dziękuję ci, Moja słodka.”
Zgodziłam się bo wiem, że skoro mnie o to prosi to mi pomoże. Nie zostawi mnie z tym wszystkim samej.
„Nie zostawię cię, maleńka Moja.”
Jezus patrzy we mnie głęboko. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś.