„Dziś twoje imieninki, Moniko. Czego sobie życzysz?” – pyta Jezus głaszcząc z czułością mój policzek. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie!
„Życzę sobie, żebyś, kochany mój Jezu, uśmiechnął nad moimi Dziećmi i nade mną! Uśmiechnij się nad nami!”
I Jezus uśmiecha się nade mną! Rozświetla się cały! Rozpromienia się! Jego uśmiech wlewa w me serce pokój, radość i nadzieję. Uśmiechnięte spojrzenie Jezusa przenika mnie na wskroś! Uśmiecham się do umiłowanego całą sobą!
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Namiętnie, ogniście i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Jesteś Moim Szczęściem, maleńka Moja Moniczko. Jesteś Moim Szczęściem!
Tańczymy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja.
Autor: Maleńka
OCZYMA DZIECKA
Patrzę w oczy umiłowanemu i śmieję się radośnie!
„’Profesjonalistka’! Słyszałeś, kochany mój Jezu? Nie wpadłabym na to!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Słyszałem. Ale opowiedz o tym, maleńka Moja, żeby wszyscy słyszeli!”
Wczoraj popołudniu jeździłam wózkiem elektrycznym na dworze. Siostrzeniec bawił się.
– Adaśku! Siadaj!
– Na kolanka?!
– Tak!
Adaś wgramolił mi się na kolana. Ja kierowałam jostikem i jechaliśmy. W pewnej chwili puściłam jostik.
– Masz. Teraz ty spróbuj.
– Ja?! Mogę?! Super!
-Tylko powoli i ostrożnie.
Adaś chwycił jostik i zaczął nieporadnie kierować wózkiem.
– Ojjj… Chyba się do tego nie nadaję!
– Spokojnie, powoli. Dobrze ci idzie.
Siostrzenice grały w badmintona. Adaś o mało nie wjechał w nie.
– Uważajcie! – zawołał Adaś.
– To ty masz uważać, a nie one! – zaśmiałam się – daj, teraz ja, bo trzeba zakręcić.
Wzięłam jostik i sprawnie zakręciłam.
– Ciociu, a ile ty lat na wózku jeździsz?
– 49.
– 49?! No! To jak taka profesjonalistka kieruje wózkiem, to nic złego nie może się stać! Jesteśmy bezpieczni!
Śmieję się perliście. Jezus także.
„Nigdy nie pomyślałam o sobie jako o 'profesjonalistce’.
„No widzisz. Czasem trzeba zmienić myślenie. Spojrzeć na siebie oczyma dziecka.”
„Taaak…”
PRAGNĘ CIĘ!
Jezus przytula policzek do mego policzka. Tańczymy bardzo. Umiłowany otula mnie Sobą.
„Łączą nas więzy, prawda, kochany mój Jezu?”
„Tak, więzy miłości i pragnienia, maleństwo Moje słodkie.”
„Więzy miłości i pragnienia…” – szepczę zamyślona i dodaję z ogniem:
„Ja bez Ciebie nie mogę żyć i nie chcę!”
„Ja bez ciebie też! Nie mogę i nie chcę!
Zdumiona jestem!
„Jak to?! Że nie chcesz, to jeszcze mogę zrozumieć. Ale, że nie możesz?!”
Jezus patrzy we mnie ogniście.
„Nie mogę żyć bez ciebie, maleńka Moja. Jesteś Mi potrzebna, nieodzowna, upragniona! Pragnę cię, Moja maleńka Moniczko!”
„Pragnę Cię, mój słodki Jezuniu!”
ZATĘSKNIŁAM…
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Jakaś ty piękna, Moniko!”
„Powtarzasz się, kochany! Ale się powtarzaj. Uwielbiam gdy się powtarzasz!”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha i szepczę dalej:
„Pewnie powiesz, że to dzięki temu, że się na Ciebie otworzyłam, że Cię wpuściłam do serca. Ale to Ty byłeś pierwszy! Zawsze jesteś. Twoja miłość jest pierwsza!”
„Pierwsza była tęsknota, Moniko. Zatęskniłaś za miłością.”
Zamyśliłam się…
„To prawda. Zatęskniłam… Zatęskniłam za miłością. Najpierw za ludzką. Szukałam jej. I znalazłam. Ale znalazłam przede wszystkim Twoją Miłość. Znalazłam Ciebie, kochany mój Jezu!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
JESTEM
Leżę w objęciach umiłowanego obolała bardzo i bardzo zmęczona. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy miałam zamknięte, widzę Jezusa.
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie.
„Ja jestem z tobą, maleńka Moja.”
„Wiem, dziękuję kochany. To mi wystarczy, że jesteś!”-szepcze moje serce.
„Jestem i cierpię z tobą, miłości Moja.”
„Dzięku…”
Jezus zamyka usta mego serca słodkim pocałunkiem.
Tańczymy bardzo w intymności i bliskości bez granic.
POTRZEBNY
Budzę się, otwieram oczy i uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„Odpoczęłaś troszkę, maleńka Moja?” – pyta Jezus głaszcząc z czułością mój policzek.
„Tak, dziękuję, kochany!”
Rozmyślam o wczorajszym dniu. Odwiedziła mnie moja Duchowa Córeczka.
„No i znowu zapomniałam zrobić nam zdjęcia! – śmieję się perliscie – Ale nic to, za rok zrobimy. Umówiłyśmy się, że spotkamy się za rok. Jeśli pozwolisz!”
Jezus zaczyna mnie łaskotać, śmiać się i szepcze:
„A dlaczego mam nie pozwolić?! Dlaczego mam nie pozwolić?”
Śmieję się radośnie. Milczymy potem długo.
„Wiesz, mój Jezu? Wczoraj dwa razy zobaczyłam, że mój taniec pomaga innym. Raz gdy odwiedziła mnie Córeczka. Przeminęła mi myśl jak błyskawica, że Córeczka bez mojego tańca nie dałaby rady. Drugi raz gdy wieczorem mój Duchowy Syn, który jest niezbyt wierzący, ani religijny, poprosił mnie o modlitwę. W szoku byłam! Do tej pory słyszałam, że mój taniec – ofiara cierpienia – pomaga innym. Wczoraj to zobaczyłam. Uświadomiłam sobie.”
„Maleńka Moja Moniczko, twój taniec potrzebny jest nie tylko twoim Dzieciom, ale przede wszystkim Mnie. Dzięki temu tańcowi mogę rozdawać łaski tym, którzy jej potrzebują.”
Patrzę umiłowanemu w oczy głęboko. Tańczymy bardzo w intymności i bliskości bez granic.
NIE MA MNIE
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany mój Jezu?”
„Odpocznij we Mnie, maleńka Moja!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Chcę coś zrobić dla Ciebie, a nie dla siebie, mój słodki.”
„Czyniąc cokolwiek dla siebie, czynisz dla Mnie. Przecież powiedziałem, że ciebie nie ma.”
Wtulam się w mojego Oblubieńca szczęśliwa cala! A On zanurza mnie w Sobie. Wciąż bardziej i bardziej…
ZAUFANIE
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście i siarczyście.
Rozmyślam… Jezu, ufam Tobie! Dla mnie to nie są tylko słowa. Nie mówię ich tylko dlatego, że są napisane na obrazie Jezusa Miłosiernego. Dla mnie to życie! Ufam Jezusowi, bo jest godny zaufania. Żyję, więc ufam. Miłość i zaufanie to podstawa mojej relacji z umiłowanym. Nigdy się na Nim nie zawiodłam!
Jezus, który zna moje myśli, szepcze mi do serca:
„I Ja ufam tobie, maleńka Moja. Jesteś godna zaufania.”
„Ja? Taka bieda z nędzą?!”
„Ty, bieda z nędzą, a jednocześnie córka Króla. Jesteś godna zaufania.”
„Dzięki Tobie, mój Jezu kochany!”
Całujemy żarliwie.
CAŁA PIĘKNA
Wiszę na krzyżu razem z Jezusem. Umiłowany obejmuje mnie z czułością i patrzy we mnie głęboko. Widzę, że jest bardzo zmęczony i cierpi bardzo. Kładę głowę Jezusa na sercu moim.
„Odpocznij, kochany mój Jezu! Odpocznij…”
Jezus jednak nie zamierza odpoczywać. Zniża się coraz bardziej i bardziej. Do moich jelit. Tam kładzie głowę gdzie mnie boli najbardziej.
„Jezu, ale tam jest brudno i brzydko…”
„Ja cię stworzyłem piękną i czystą, prawda, Moniko?”
„No… tak.”
„Cała jesteś piękna. Tu też jest pięknie!”
I Jezus całuje to miejsce gdzie mnie boli najbardziej… Całuje ze czcią i nabożeństwem.
DO KOŃCA MOICH DNI!
Jestem bardzo zmęczona fizycznie. Wszystko mnie boli. Kręgosłup, barki, mięśnie, stawy, nogi i brzuch, jelita. Wszystko! Całe moje ciało tańczy dla Jezusa! Tańczy! Nie marudzę, nie narzekam. Tańczę! Mam dla Kogo i za kogo. Dla umiłowanego Jezusa i za moje kochane Duchowe Dzieci. Może to dziwne, ale taniec – ofiarowanie cierpienia, daje mi pokój i nadzieję, że moje cierpienie nie idzie na marne. Daje mi radość i szczęście. Odpoczenienie mi daje. I błogość w w sercu. I będę tańczyć do końca moich dni! „Tańczę dla Ciebie, Ojcze na niebie! Tańczę dla Ciebie!”