Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Dotykałam dłonią policzek ślicznego mojego i głaskalam go z czułością… Jezus ujął moją dłoń w Swe dłonie i położył na SERCU Swoim.
„Połóż dłoń na swej Własności, miła Moja!” – wyszeptał Jezus z ogniem i lubością.
Ujęłam Jego dłoń w swoje dłonie i położyłam ją na sercu moim.
„Połóż Swą dłoń na Swej własności, mój Miły!” – szepnęłam z mocą. Tańczylismy w wielkiej miłości. A w sercu mi się układało:
DROGA KRZYŻOWA
Stacja XIV
Grób.
Józef z Arymatei użyczył, podarował Jezusowi swój grób. Nowy, czysty i pachnący. Użyczając go, nie wiedział, że grób stanie się znany na całym świecie, że będą do niego pielgrzymować miliony ludzi. Owinięto Ciało Chrystusa w całun, głowę okryto chustą i złożono w grobie. Wejście do grobowca zasunięto wielkim i ciężkim głazem. Opieczętowano. A przed wejściem postawiono straże. Wydawałoby się, że wszystko się skończyło. Że Jezus z Nazaretu odejdzie w niepamięć, że jego życie zasnują mroki dziejów. Nic z tych rzeczy!!! Na nic straż, pieczęć i Skała, nad grobem Pana się zdała. Rozerwała grobu pęta ręka święta! I od tego czasu przy tym jednym, jedynym grobem na świecie nie można się smucić! Trzeba się przy nim radować i weselić. Jest on pusty! Jest on świadectwem nie śmierci, lecz życia. Jezus pragnie, aby i mój grób stał się pusty. Abym i ja zmartwychwstał. Jezus chce mieć mnie przy Sobie na wieczność. Bo taka właśnie jest MIŁOŚĆ!
Autor: Maleńka
STACJA XIII
„Moja maleńka, śliczna Monisiu!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości. Patrzył we mnie rozpromieniony cały…
„Mój najsłodszy, Maleńki Jezuniu!” – szepnęłam z mocą.
Umiłowany mój pochylił się i ucałował mnie w czoło. Najczulej… Objęłam Go i wtuliłam się w Miłość. Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Tańczylismy w intymności i bliskości bez granic. A w sercu mi się układało:
DROGA KRZYŻOWA
Stacja XIII
Jezus umarł, już nie cierpi. Żołnierz włócznią przebija bok Jego aby potwierdzić zgon. Z boku, z Serca Jezusowego natychmiast wypływa Krew i woda. Nikodem i Józef z Arymatei delikatnie i ostrożnie zdejmują Ciało Chrystusa z krzyża i składają Je w ramiona Matki. Co czuje Maryja trzymając w objęciach martwego Syna? Nie sposób sobie tego wyobrazić. Dotyka z namaszczeniem każdą ranę Swego dziecka. Miecz boleści przeszywa do końca Serce Matki. Boleściwa Madonna z Dzieciątkiem… Serce Jej omdlewa. Jednocześnie pali się w Nim iskra nadziei. Słyszała jak Jezus mówił, że będzie cierpiał, zostanie zabity, ale trzeciego dnia Zmartwychwstanie. Maryja wierzy w Jego słowa. Uwierzyła przed laty Bogu, że Dziewica zostanie Matką i teraz wierzy. Ma nadzieję. Maryja zawsze ma nadzieję. Bo taka właśnie jest MIŁOŚĆ.
STACJA XII
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach tańcząca i uśmiechałam się do Jezusa promiennie.
„Dziękuję mój Jezu kochany!” – szepnęłam z mocą.
„A za co?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
„A za wszystko! Za to co wychodzi i za to co nie za bardzo wychodzi! We wszystkim ze mną jesteś!”
Jezus promieniał cały miłością. Patrzyłam w Niego z uwielbieniem… A w sercu mi się układało:
DROGA KRZYŻOWA
Stacja XII
Pragnienie
Jezus umiera na krzyżu. Umiera w męczarniach. Przy tej stacji nie potrzeba wielu słów. Potrzeba milczenia, zapatrzenia, kontemplacji… Zamyślenia nad tajemnicą Miłości. Jezus na chwilę przed oddaniem ostatniego tchnienia wypowiada znamienne słowo: „Pragnę!” Jeden z żołnierzy myśli, że Jezusowi chce się pić. Podaj mu gąbkę nasączoną octem. Ale Chrystus ma inne pragnienie. Jego pełen miłości wzrok zdaje się mówić: „Pragnę ciebie, człowieku. Dla ciebie zszedłem z nieba, przyjąłem ludzkie ciało. I za ciebie teraz umieram. Pragnę ciebie, dziecko Moje kochane! Pragnę nad życie. Oddaję je za ciebie, abyś mógł żyć ze Mną wiecznie!” Jezus oddaje wszystko, niczego nie zostawia dla Siebie. Oddaje ducha Ojcu. Oddaje Ciało mi na pokarm. Karmi mnie Sobą. Chce, by Jego pragnienie stało się moim pragnieniem. Bo taka właśnie jest MIŁOŚĆ.
STACJA XI
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja. Tańczyliśmy, a w sercu mi się układało:
DROGA KRZYŻOWA
Stacja XI
Do krzyża przybity
Żołnierze każą Jezusowi położyć się na krzyżu. Zbawiciel posłusznie kładzie się na nim. Sam wyciąga ręce i nogi, aby kaci mogli je przygwoździć. Po chwili słychać tylko dźwięk młotka. Dźwięk, który przenika Serce Matki i moje serce. Kaci nie słyszą jęku bolu, ani złorzeczenia. Jezus milczy. Na Jego obolałej i zmęczonej twarzy widać Miłość. Katów ten widok rozwściecza jeszcze bardziej. Ich okrucieństwo, bestialstwo sięga zenitu. A Jezus mój śliczny Oblubieniec milczy i patrzy na nich z bezgraniczną miłością. Jak Baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją. Nie otworzył ust Swoich. Dał się przybić za mnie do krzyża. Bo taka właśnie jest MIŁOŚĆ.
STACJA X
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Jakoś wszystko mi wychodzi, mój Jezu! Samo.”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony cały…
„Jestem z ciebie bardzo dumny, Monisiu! Bardzo!”
Wiedziałam, że umiłowany nie mówi ani o rozważaniach, ani o wczorajszym szkicu. Mówił o czymś, o czym wiedział tylko On, ja i ten, którego obdarowałam.
„No co? Pomogłam. Trzeba było to pomogłam.”
„Właśnie nie trzeba było. Mógł zaczekać!”
„Oj tam, zaczekać! Czekałby, czekał i by się nie doczekał. Pomogłam i już. Zawsze pomogę!”
„Bo właśnie taka jest Miłość!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Oczy mi się zaszkliły… Umiłowany powiedział słowa, którymi staram się kończy każde rozważanie Drogi Krzyżowej. Słowa te mówią o Jego miłości do mnie i do wszystkich ludzi. Słowa, które wypowiedział Jezus mówiły o mnie, o mojej miłości…
DROGA KRZYŻOWA
Stacja X
Obnażony.
Jezus dociera na Kalwarię. Kończy się Jego Droga Krzyżowa, ale nie kończy się Jego Męka. Żołnierze zrzucają krzyż z ramion Jezusa. A jeden z nich brutalnie zdziera z Niego Jego szaty. Rany zaschnięte i przyklejone do ubrania Jezusa na nowo się otwierają i bardzo krwawią. Stoi Zbawiciel nagi, obnażony. Jest jedną, wielką, krwawiącą Raną. Stoi odarty z godności i chwały. Stoi piękny i czysty. Drugi Adam. Stoi prosto. Nie ma nic do ukrycia… Stoi i prosi o miłość, o przytulenie. Przytulę mego ślicznego do serca, ogrzeję. A On zanurzy mnie w Sobie. Bo taka właśnie jest Miłość.
STACJA IX
„Zmęczona jestem, mój Jezu. Baaaa… Ale moje zmęczenie to nic w porównaniu z Twooo…”
Nie dokończyłam! Jezus nie pozwolił mi dokończyć. Zamknął mi usta słodkim pocałunkiem.
„Oboje jesteśmy bardzo zmęczeni, maleńka Moja!” – wyszeptał z tkliwością niesamowitą.
„Taaak.”
„I oboje dzisiaj odpoczniemy!”
„Taaak.”
„Ja w tobie, ty we Mnie!”
„Taaak!”
Jezus wszedł we mnie, a ja w Niego weszłam. Odpoczywaliśmy w sobie nawzajem… A w sercu mi się układało:
DROGA KRZYŻOWA
Stacja IX
Trzeci upadek
Jezus wspina się pod górę. Już widzi szczyt, kres Swej drogi. Jest krańcowo wyczerpany i cierpiący cały. Upada. Całym impetem uderza w ziemię. Nawet Szymon nie jest w stanie utrzymać krzyża, który przygniata Jezusa. To moje grzechy przywaliły Chrystusa do ziemi. Trzeci upadek. To żenujące wyliczać Jego upadki. On nigdy nie wylicza mi moich upadków. Jezus liczy ile razy z nich powstanę. Bo taka właśnie jest Miłość.
STACJA VIII
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Uśmiechałam się do Niego radośnie!
„Stawiasz przede mną kolejne wyzwanie, mój Jezu! Tak, to bym się nie zgodziła bo z reguły nie maluję obrazów na zamówienie. Ale ujęła mnie prośba. Taka od serca…”
„Od serca do serca!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Właśnie! I jeszcze mój ulubiony motyw, Anioł!”
„Ty sama jesteś jak Anioł, Monisiu!”
„Ja jak Anioł?! – zaśmiałam się perliscie – może będę jak Anioł kiedy pójdę do Ciebie na rączki!”
„Już teraz jesteś jak Anioł, maleńka Moja!”
Jezus tulił mnie do SERCA i patrzył we mnie płonący cały miłością… Patrzyłam w mojego ślicznego z miłością. A w sercu mi się układało:
DROGA KRZYŻOWA
Stacja VIII
Upomnienie.
Na Swej Drodze wśród wrzasków, szyderstw i drwin w pewnej chwili Jezus słyszy płacz. Jęk, zawodzenie. To grupa kobiet płacze nad cierpiącym Zbawicielem, użala się nad Nim. Jezus przystaje, zauważa płacz kobiet. I łagodnie, ale stanowczo je upomina. Dlaczego? Może to były zawodowe płaczki, ta profesja była wtedy bardzo popularna. A może wie, że ich płacz choć głośny jest nie do końca szczery. Zwraca się niewiast i mówi, żeby nad sobą płakały i nad swoimi dziećmi. Można przyjść pod krzyż, użalić się, zapłakać nad 'biednym Jezuskiem’ i dalej żyć tak jakby Boga nie było. A Jezusowi nie chodzi o pusty płacz, ale o przemianę serca! O zmianę myślenia!”
W Drodze Krzyżowej można zatrzymać się na cierpieniu Jezusa, a nie widzieć czegoś o wiele istotniejszego. Miłości, która zbawia świat! Ta Miłość domaga się odpowiedzi. Nie współczucia, ale nawrócenia. Rozdarcia serca i zapłakania nad własnymi grzechami i przemiany życia. Taka postawa bardziej uraduje Jezus niż pusty płacz i zawodzenie. Dlatego Jezus zwraca uwagę kobietom. Robi to stanowczo i delikatnie zarazem. Pokazuje, że zależy Mu na Swoich córkach. Bogu zależy i na mnie, na całej ludzkości. Bo taka właśnie jest Miłość.
STACJA VII
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA.
„Jak mogę Ci pomóc, kochany?”
„Pomagasz Mi bardzo, maleńka Moja!”
„Pomagam? Jak?”
„Wiesz gdzie teraz ze Mną jesteś, Monisiu?”
„Nie, gdzie?”
„Wisisz ze Mną na Krzyżu”.
„A, to to wiem. Myślałam, że gdzie indziej!”
Objęłam mojego umiłowanego i szepnęłam z mocą:
„Dziękuję Ci mój Jezu, że mogę z Tobą wisieć!”
„Dziękujesz Mi?!”
„Że chcesz mieć mnie tak blisko! Dziękuję!”
„Będziesz jeszcze bliżej Mnie, Moja śliczna!”
Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic. A w sercu mi się układało:
DROGA KRZYŻOWA
Stacja VII
Upadek drugi.
Jezus utrudzony, umęczony drugi raz upada pod ciężarem krzyża. Szymon co prawda pomaga Mu nieść, ale krzyż jest coraz cięższy. Chrystus pada na ziemię. Leży cały w piachu. Nie widzi nieba. Widzi mrok. Kryształki piasku ranią Mu oczy. Po ludzku jest zrezygnowany, ma dosyć. Traci nadzieję. Drugi upadek to upadek nadziei.
Upadać jest rzeczą ludzką, trwać w upadku rzeczą diabelską, ale powstawać z upadków jest rzeczą Boską. Chrystus, Bóg – Człowiek powstając z upadku pokazuje, że i ja mogę powstać. Mogę powstać i oprzeć się na moim Zbawicielu. On mi zawsze służy pomocą. Wleje mi w serce nadzieję i na nowo pokaże mi niebo. Bo taka właśnie jest Miłość.
STACJA VI
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo. A w sercu mi się układało:
DROGA KRZYŻOWA
Stacja VI
Oblicze
Z pośród hałaśliwego i szydzącego bezimiennego tłumu wybiega kobieta. Przypada do Zbawiciela i chusteczką wyciera Jego twarz. Dotyka i ociera Oblicze Jezusa delikatnie, z czułością i namaszczeniem wielkim. Tym pełnym miłości gestem sprawia ulgę Jezusowi. I odsłoniła Piękno. Piękno ukryte, schowane pod kurzem, potem i Krwią. Piękną twarz Mistrza z Nazaretu. Naznaczoną ranami, siniakami, cierpieniem. Ale piękną, bo kochającą do końca. Jezus patrzy na kobietę z miłością i wdzięcznością. W podziękowaniu maluje Swoje Oblicze na chusteczce kobiety. Ale odbija Je nie tylko na chuście. Odbija Swe Oblicze przede wszystkim na tej kobiecie. Przez pełen dobroci gest staje się ona Jego odbiciem. Staje się drugim Chrystusem. Nosi w sobie Jego Oblicze. Tradycja nadała właśnie takie imię kobiecie. Weraikon to znaczy 'prawdziwe Oblicze’. Od tego czasu wspominamy Weronikę na każdej Drodze Krzyżowej. Zachwycamy się jej odwagą. Chrystus pragnie, aby jej gest nigdy nie został zapomniany. Bo taka właśnie jest Miłość.
STACJA V
Jezus patrzył mi w oczy głęboko. Cały drżał. Widziałam, że jest bardzo zmęczony i cierpiący. Ujęłam Jego twarz w swoje dłonie i ucałowałam ją serdecznie. Potem położyłam na sercu moim. Głaskalam Jego włosy i szeptałam z miłością.
„Ciii, Maleńki mój… Odpocznij… Ciii, mój śliczny…”
„Mama?! Mama?!” – wyszeptał Jezus gorączkowo.
„Tak. Mama, Maleńki mój… Mama!”
Jezus powoli się uspokajał. Nie drżał już. Leżał z zamkniętymi oczami i nawet się do mnie uśmiechał. Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Głaskalam włosy umiłowanego mojego. A w sercu mi się układało:
DROGA KRZYŻOWA
Stacja V
Szymon
Szedł z pola do domu. Marzył o kolacji i odpoczynku. Natknął się przypadkiem na orszak prowadzący skazańców. Żołnierze chwycili go i zmusili, żeby niósł krzyż jednego z nich. Musiał zawrócić. Chciał krzyczeć, że nie chce, że dlaczego on, że to niesprawiedliwe. Spojrzał jednak w oczy Skazańca i ujrzał w nich bezgraniczną Miłość. Miłość, która roztopiła i rozgrzała jego twarde serce. Czuł intuicyjne, że to nie jest zwykły Skazaniec i Jego Droga także jest niezwykła. Niosąc krzyż Jezusa przemknęło mu przez serce i głowę, że to Jezus mu pomaga, a nie on Jezusowi.
Szymon z Cyreny został wyrwany z anonimowości. Jego imię jest wspominane w czasie każdej Drogi Krzyżowej. Tradycja mówi, że Szymon został chrześcijaninem i poniósł w Rzymie śmierć męczeńską.
Chrystus podzielił się z nim Swoim krzyżem. I obdarzył go wieczną nagrodą, zbawieniem. Bo taka właśnie jest Miłość.