Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Już całkiem dobrze się czuję. Dzisiaj zaczynam układa…”
Jezus przerwał mi gwałtownie!
„Spokojnie, zaczekaj, Monisiu! Od poniedziałku zaczniemy!”
„Od poniedziałku?! Czas ucieka!”
„Ja panuję nad czasem, prawda?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Prawda!” – uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. I dodałam:
„Wiesz mój Jezu, mam ułożyć trzydzieści rozważań, ułożyłam jedenaście. Niedługo będzie połowa, a potem z górki. I czuję się jakbym złapała zadyszkę przed tą połową!”
„Jaką zadyszkę?! Krótką przerwę tylko. A nawet jeśli jest mała zadyszka to trza odpocząć, aby minęła!” – Jezus promieniał cały.
„Posłucham Ciebie, Jezu kochany. Od poniedziałku zaczniemy. Ale mogę sobie posłuchać dla o błogosławieństwach? Dla przyjemności?”
„Dla przyjemności możesz, maleńka Moja!”
„Lubię o Tobie słuchać. Dla przyjemności!”
Patrzyłam w mojego ślicznego Jezusa z miłością i uwielbieniem. Umiłowany patrzył we mnie jak w obrazek…
Autor: Maleńka
O PRZEŻYCIACH
Leżałam w objęciach Jezusa zmęczona ogromnie. Patrzyłam Mu w oczy z miłością. On, umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony cały. Wziął moją dłoń w Swe dłonie i ucałował ranki i siniaki po ukłuciach igły. Raz, drugi, trzeci… Potem ujął drugą dłoń i znów ucałował ranki i siniaki. Raz, drugi, trzeci, czwarty… Całował z czułością niezwykłą. Patrzyłam w umiłowanego, a moje serce opowiadało o przeżyciach. Opowiadało o siostrach, pielęgniarkach, Superbabkach. Pomocnych, troskliwych i gotowych przybiec na każde zawołanie. Najpierw zwracały się do mnie 'pani’, a potem 'Monia! Słońce ty nasze!’. Opowiedziało jak na sali operacyjnej anestezjolog nie mógł wbić mi się w żyłę. Sześć razy kłuł, aż w końcu się udało. Opowiadalo o zabiegu i o tym, że wykryto przy okazji coś jeszcze. Opowiadało o podpisach, które które musiałam składać na różnych dokumentach. Wszyscy w szoku byli, że 'tak ładnie się podpisuję ustami. W końcu postanowiłam powiedzieć, że ja ustami maluję. Jedna z pielęgniarek powiedziała: 'Wiemy, że jest takie wydawnictwo Amun, że są tam artyści, którzy malują ustami i nogami. Kupujemy od nich kartki i kalendarze!’
'Ja do Amunu należę’- powiedziałam nieśmiało. 'Pani należy do Amunu??!’ 'tak’. 'Niesamowite! I dopiero teraz pani nam o tym mówi?!’ Zawołała do drugiej pielęgniarki: 'Kasiu! Monika jest z Amunu!’. Cieszyły się obie!
„I tak… Cieszę się, że już po…” – szepnęłam do umiłowanego z trudem.
„Odpoczywaj teraz maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości. Przytulił mnie mocno do Siebie. Z SERCA Jego wyszła Hostia i weszła do serca mego. Jezus tulił mnie w objęciach. A ja odpoczywałam w słodkim moim… Wciąż odpoczywam.
ZATONĘLIŚMY…
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam i patrzyłam w oczy umiłowanemu mojemu. Przede mną być trudne dni. Mogłabym zapytać Jezusa o to co przyniosą. Ufam, że by mi odpowiedział. Jednak zbytnio się nie martwiłam, a raczej martwiłam się coraz mniej. Teraz obchodził mnie tylko On, mój śliczny, umiłowany Jezus. Patrzył we mnie jak w obrazek…
„Opowiedz mi proszę o Sobie, kochany”-szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
„Ja Jestem zakochany!” – wyszeptał Jezus patrząc we mnie ogniście.
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie!
„W kim?”
Jezus zaśmiał się perliscie!
„Domyśl się, maleńka Moja!” – wyszeptał całując mnie słodko.
Po chwili dodał:
„I zazdrosny jestem!”
„Nie masz chyba powodów do zazdrości?”
„Nie mam. Mówię jaki jestem.”
„Aha! „- szepnęłam ze zrozumieniem. Czytałam, że Bóg jest Bogiem zazdrosnym. Umiłowany moj Jezus mówił dalej:
„A z miłości i zazdrości wypływa, rodzi się pragnienie…”
Jezus urwał na moment. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko… Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś!
„Pragnę cię, Moja Monisiu!”
„I ja Cię pragnę, mój Jezu…”
Zatonęliśmy w sobie nawzajem. Ja w umiłowanym, a On we mnie…
OCZYWISTE!
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach tańcząca i bardzo zmęczona. Rozmyślałam… Umiłowany moj Umiłowany mój znał moje myśli. Patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony niezmiernie.
„Cokolwiek się zdarzy, Jestem z tobą, maleńka Moja! Jestem z tobą.”
Uśmiechnęłam się do mojego ślicznego Jezusa z trudem.
„Wiem, że jesteś, wiem kochany. To oczywiste, że jesteś ze mną.”
I znów uśmiechnęłam się do Jezusa. On zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i obsypywał mnie pocałunkami jak deszczem…
MAM SWÓJ STYL
„Obraz 'Anioł Stróż” skończony, mój Jezu! Jest piękny! Cudnie go namalowałeś! Dziękuję Ci!”-szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
„To ty go namalowałaś, Monisiu kochana!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
„Ale Ty mi pomogłeś. Prosiłam, żebyś mi pomógł namalować. I mi pomogłeś. Dziękuję, mój śliczny!”
Uśmiechałam się do umiłowanego radośnie!
„Dla ciebie wszystko, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus z czułością.
„Pokazałam zdjęcie obrazu pani, która go zamówiła. Napisała, że powstało coś wyjątkowego i pięknego, i że jest wzruszona! A gdy go zobaczył Mikołaj to powiedział, że bardzo mu się podoba. I że od razu widać, że jest mój, że ja go namalowałam!”
„Masz swój styl, Monisiu!” – wyszeptał Jezus z dumą.
„I bardzo dobrze. Malarz powinien mieć swój styl. Cieszę się, że nie jestem mdła, nijaka i bezbarwna!” – zaśmiałam się perliście.
„Ty mdła, nijaka i bezbarwna?! Monisiu, jesteś wyrazista, charrrakterna, sugestywna i bardzo kolorową Damą Mego SERCA!”
„I dobrze!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem. Z lubością patrzył…
NIETKNIĘTA
„Wiesz mój Jezu, wczoraj uświadomiono mi, że już nie będę… Lekarz mówił, że będą ostrożni i delikatni. A tu okazuje, że nie. I już nie będę… Całe życie byłam dla Ciebie, nietknięta. A tu już nie będę…”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony cały!
„Dla Mnie byłaś, jesteś i będziesz maleńka Moja! Piękna, czysta i nietknięta!” – wyszeptał wzruszony. A po chwili dodał:
„Będziesz, Moja śliczna!”
Patrzyłam w mojego Jezusa z uwielbieniem… Umiłowany mój nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Patrzył we mnie zachwycony cały…
SPOKOJNIE.
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony cały. SERCE szeptało słowa czułości, które nie sposób po ludzku wyrazić…
Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem… Zakochana cała…
„Zmęczona jestem, kochany mój Jezu i boli wszystko. Nie mam głowy, żeby układać…”
„Spokojnie maleńka Moja. Mamy czas, ułożymy. Nie martw się.”
„Nie martwię się. Tylko Ci mówię, mój śliczny!” – uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha.
Mój śliczny pochylił się i ucałował mnie w czoło. Najczulej…
„Potrzebuję jeszcze poczytać, pomyśleć…”
„Spokojnie, maleńka. Odpocznij. Mamy czas. Teraz będziesz zajęta czym innym. Spokojnie…”
Patrzyłam w mojego Jezusa z lubością…
NALEŻĘ!
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam i bardzo zmęczona… Moje serce dzieliło się z umiłowanym przeżyciami minionego dnia:
„Wiesz mój Jezu kochany co mnie najbardziej poruszyło?”
„Co, Moja słodka?”
„Doktor powiedział, że na to schorzenie cierpią czesto… siostry… (dalsze słowa są wiadome tylko umiłowanemu).
„Więc i w ten sposób należę do Ciebie!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony cały. Objął mnie z tkliwością niesamowitą i szeptał ogniście:
„Należysz, maleńka.! Należysz… należysz!”
OD NIESAMOWITEGO!
Dziś krótko. Tylko rozmowa z umiłowanym moim:
„Jesteś niesamowita, maleńka Moja! Jesteś niesamowita, ponieważ rozdajesz swój taniec! Rozdajesz, tak bardzo, że aż nie pamiętasz komu. Jesteś niesamowita, bo adoptujesz tych, których mało kto chce i mało kto lubi. Jesteś niesamowita bo nie patrzysz na wady, słabości i grzechy ludzkie. Nie patrzysz na to czy ktoś odszedł ode Mnie czy wiernie przy Mnie trwa. Dla ciebie, Monisiu kochana ważny jest człowiek. Jesteś niesamowita!”
” Uczę się tej niesamowitości od Ciebie, mój Jezu kochany! Od najbardziej Niesamowitego w kosmosie!”
NIGDY!
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem. Leżałam w Jego objęciach, w objęciach umiłowanego mojego Jezusa. Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha i zapytałam:
„Czy mogę Cię o coś prosić, kochany mój Jezu? Czy mógłbyś coś dla mnie zrobić?”
„Oczywiście! Dla ciebie wszystko, maleńka Moja!” -wyszeptał Jezus z entuzjazmem.
Podniosłam głowę i wyszeptałam moją prośbę wprost do ucha Jezusa.
„Z radością! – wyszeptał ogniście – zostań tu i patrz!”
Zostawił mnie a sam oddalił się nieco. I… zaczął tańczyć! Tańczył dla mnie! Lekko, zwiewnie i ogniście! Powiewnie! Z mocą! Jak Płomień! Jak Wiatr! Patrzyłam na mojego ślicznego tańczącego Jezusa z zachwytem! Z uwielbieniem! Z podziwem i ekscytacją! Co prawda powiedział, żebym została i patrzyła… ale serce mi się wyrywało do umiłowanego! Wyrywało się tak, że nie mogłam się powstrzymać! Pobiegłam do mojego Oblubieńca!
„Myślałeś, że pozwolę Ci tańczyć samemu, kochany mój Jezu?! Nigdy!” – szepnęłam rozpromieniona cała.
„Wiem maleńka! Wiem najmilsza Moja! Czekałem na ciebie!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Objął mnie całą i porwał do tańca! Tańczylismy razem. Umiłowany moj Jezus i ja. Tańczylismy w intymności i bliskości… Wciąż tańczymy! Nie pozwolę, żeby umiłowany mój tańczył sam! Nigdy!