Wczoraj byłam u spowiedzi.
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Dziękuję mój Jezu, że mi wybaczyłeś!” – szepnęłam z mocą.
„Dziękuję Moja maleńka, że przyszłaś po Moje wybaczenie!”
„Dlaczego miałabym nie przyjść?! Zawsze przyjdę!”
„A Ja zawsze ci wybaczę!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko. Zakochani i szczęśliwi niezmiernie…
Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać policzek Jezusa i głaskalam go z czułością.
„Uwielbiam twój dotyk, maleńka… – wyszeptał Jezus z lubością – taki delikatny, czuły i pełen słodyczy…”
„Dziękuję, że pozwalasz mi Siebie dotykać, kochany!” – szepnęłam. A po chwili z łobuzerskim uśmiechem:
„Ja też uwielbiam Twój dotyk, mój śliczny Jezuniu!”
Jezus zaśmiał się cudnie! Perliscie i głośno! Wyciągnął rękę i dłonią dotykał mój policzek. Dotykał delikatnie i czule i słodko…
Autor: Maleńka
W UMIŁOWANYM MOIM
Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo… Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony cały.
„Przychodzę do Ciebie odpocząć, kochany mój Jezu… Tyle się u mnie dzieje, tyle na głowie. To, to, to… I jeszcze ta nieszczęsna usługa… Pamiętam, że pisałam, żeby ją wyłączyli. Dostałam odpowiedź, że usługa jest deaktywowana, wyłączona. Teraz okazało się, że nie jest i muszę za nią placic. Tylko tego maila nie mogę znaleźć. Pamiętam, że do nich pisałam, i że dostałam odpowiedź. Ale nie pamiętam, żebym ją skasowała. No, nic… Przychodzę odpocząć. Jeszcze jedna sprawa jest, o wiele, wiele ważniejsza niż ten mail. Bardzo ważna! Ale Ty o niej wiesz, kochany Jezu!”
„Wiem, maleńka Moja! Odpocznij teraz…”
I mój śliczny wtulił mnie w Siebie… Odpoczywałam…
„Moja słodka… Moja śliczna… Moja jedyna… Moja dzielna…” – szeptało SERCE Najdroższe.
„Jeszcze mnie wywyższasz! Aż tak!”
„Ty się uniżasz, a Ja cię wywyższam!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie.
Rozmyślałam… Moje życie jest ciężkie. Ciężkie jak droga krzyżowa. Wydaje się coraz cięższe… A On, mój Jezus jest jak Opoka, jak Skała. Na Nim mogę się oprzeć. W Jego objęciach mogę odpocząć. On jeden mnie rozumie. Jak nikt inny.
Tak rozmyślałam. Mój umiłowany Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienicę…
PRZY MNIE…
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w objęciach i tulił do SERCA.
„Opowiedz mi kochany o Twoim cierpieniu, odrzuceniu i samotności, proszę…” – szepnęłam z mocą.
Jezus uśmiechnął się do mnie smutno.
„Czy naprawdę chcesz o tym słuchać, maleńka Moja? Czy nie wolisz słuchać o miłości, radości, Komunii i szczęściu?”
„Pragnę słuchać o wszystkim co Ciebie dotyczy, mój Jezu! O bólu, smutku i samotności też!”
„Znasz Mój ból, cierpienia, odrzucenie, samotność i smutek. Poznajesz i doświadczasz na sobie, Monisiu kochana.”
„Tak, to prawda…”
Jezus patrzył we mnie głęboko. W pewnej chwili dotknął mego policzka i głaskał go z czułością.
„Przy tobie, oblubienico Moja maleńka jestem kochany, szczęśliwy.”
Jezus umilkł na chwilę i dodał z ogniem:
„Przy tobie nie myślę o cierpieniu i samotności. Przy tobie myślę o dobroci, oddaniu, życzliwości, uśmiechu i radości…”
Leżałam w objęciach umiłowanego mojego. A On szeptał mi słowa miłości i obsypywał pocałunkami jak deszczem…
ABY INNI WIDZIELI
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach. Bez sił prawie…
„Cierpisz bardzo, bardzo maleńka Moja!”
„Bardzo, kochany mój Jezu!” – szepnęło moje serce.
„I nie skarżysz się?”
„A komu mam się skarżyć, mój śliczny? Tobie?! Przecież Ty cierpiałeś i cierpisz niezmiernie bardziej niż ja i się nie skarżysz. Ja chcę jak Ty!”
„I nawet nie mówisz Mi o tym, że cierpisz!”
„Bo Ty wiesz! Otworzyłam się na Ciebie całkowicie. I wiesz o mnie wszystko.”
Jezus rozczulił się bardzo nade mną…
„Wiem, Moja jedyna. Wiem. I cierpię z tobą!”
„To po co ta cała rozmowa, mój Jezu kochany?”
„Aby i inni wiedzieli, Monisiu. Aby widzieli jak działam w tobie!”
„Rozumiem, mój Jezu kochany! Przepraaa…”
Nie dokończyłam! Jezus zamknął mi usta pocałunkiem. Słodkim i czułym i gorącym. I śmiałym! I obsypywał mnie pocałunkami jak deszczem… Tańczyłam bardzo, bardzo. Ale było mi dobrze i błogo i słodko…
„MÓJ ANIELE”
„Wczoraj zostałam nazwana 'Aniołem’, mój Jezu! 'Jest Pani Aniołem’…”
„Potwierdziły się Moje słowa, Monisiu kochana!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały Miłością i zachwytem.
„Na to wygląda!”
„Mój Aniele…”
„Bo przez Ciebie popadnę w pychę, kochany!” – zaśmiałam się perliscie.
„Nie grozi ci to.”
„Nie? Dlaczego?”
„Cierpienia cię upokarzają, maleńka Moja”.
„To prawda. I baaardzo dobrze! Pokora zbliża do Ciebie, Jezu słodki! Więc niech upokarza do woli!”
„Mój Aniele!” – wyszeptał Jezus zachwycony cały. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
PRÓBUJĘ UFAĆ SOBIE
Byliśmy… Wybaczcie, nie będę opisywać, nie mam siły i tańczę bardzo bardzo. Teraz umiłowany mój Jezus tulił mnie do SERCA i patrzył we mnie płonący cały miłością.
„Nie opisuj, maleńka Moja. Wystarczy, że jesteś ze Mną!” – wyszeptał Jezus ogniście.
„Byłam, jestem i będę!”-szepnęłam mocno i zdecydowanie.
„I będziesz?!” – wyszeptał Jezus zdumiony i zachwycony jednocześnie.
„A tak! Ufam sobie. To znaczy próbuję!” – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
Miły mój aż podskoczył z radości! Uniósł mnie wysoko, wysoko! I cieszył się mną! Bardzo! Ogromnie!
„Moja maleńka! Królowa Moja! Moja słodka!” – wołał Jezus tańcząc ze mną na rękach. Tańczył i cieszył się mną długo! Potem leżałam w Jego objęciach jak niemowlę a Jezus patrzył we mnie z lubością…
„Układać na razie nie będę.”
„Ułożymy później. Mamy czas.”
„Poza tym muszę jeszcze poczytać, pomyśleć…”
„Mamy czas, prawda Monisiu?”
„Mamy czas!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
POCAŁUNKI
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Objęłam umiłowanego mojego ślicznego Jezusa i ucałowałam Go w policzek z miłością.
„Jakie znasz, maleńka, pocałunki z Ewangelii?” – spytał Jezus łagodnie.
„Z Ewangelii, czy z całej Biblii?”
„Z Ewangelii.”
Z Ewangelii to mi się kojarzy tylko jeden opisany pocałunek. Judasza.”
Jezus skinął głową twierdząco i zaczął szeptać:
„Jakże inny był on od twojego! Był to pocałunek zimny, kamienny… Ranił Mój policzek jak nóż! Ale jeszcze bardziej ranił Moje SERCE! Poczucie zdrady, odrzucenia i całkowitej samotności. Twój pocałunek wlewa w Me SERCE miłość, czułość, uwielbienie. Tamten pocałunek sączył jad trucizny. Moje kochane dziecko wydało Mnie w ręce katów. Pocałunkiem!”
Umiłowany mój Jezus zaczął drżeć… Drżał… Trząsł się! Objęłam Go całą sobą i przytuliłam mocno do siebie… Z całych sił!
„Ciii maleńki… ciii… Już dobrze. Jestem przy Tobie… Ciii…” – szeptało moje serce.
Jezus wtulił się we mnie. Drżał coraz mniej i mniej… aż przestał. Spojrzał we mnie płonący cały. Ucałowałam Go znów w policzek.
„Twe pocałunki przypominają pocałunki oblubienicy z Pieśni nad Pieśniami, Monisiu kochana!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. A On ucałował mnie słodko i gorąco.
KRZYŻE
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Serce mnie boli, kochany mój Jezu…”
„Dźwigasz ciężary swoich Duchowych Dzieci to i boli” – wyszeptał Jezus z ogniem i czułością niezwykłą.
„Niosę ich krzyże razem z nimi. Pomagam moim kochanym Dzieciom, mam nadzieję.”
„Jesteś bardzo podobna do Mnie, Monisiu kochana!”
Patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem… Patrzyłam i rozmyślałam:
„Jestem przecież duchową mamą. To nie tylko wieeeeelka radość i zaszczyt. To także odpowiedzialność i ciężar.”
Spojrzałam Jezusowi w oczy głęboko i szepnęłam:
„Słodki ciężar. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę go dźwigać. Dzieci powierzają mi swoje krzyże, ufają mi.”
Mam dużo Duchowych Dzieci. Ale tylko z kilkoma mam stały kontakt, zażyłość. I one mi powierzają. Gdybym znała krzyże wszystkich swoich Dzieci, sama bym nie uniosła. I także teraz umiłowany mój Jezus mi pomaga.
Jezus patrzył mi w oczy głęboko.
” Jesteś bardzo podobna do Mnie, Monisiu kochana!”- wyszeptał ogniście. Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja.
ZAUFAJ SOBIE
„To mówisz, kochany mój Jezu, że ufając sobie, ufam Tobie, a ufając Tobie, ufam sobie?”
„Właśnie tak, Monisiu!”
„Przecież to jedno i to samo.”
Jezus patrzył we mnie płonący… Tylko we mnie patrzył i ja patrzyłam tylko w mojego Jezusa.
„Stworzyłem cię z miłości, maleńka Moja. Na swój obraz i podobieństwo cię stworzyłem. Mój obraz jest w tobie. I ufając sobie…”
Przerwałam Jezusowi gwałtownie!
„Ale ja tyle razy się na sobie zawiodłam…” – szepnęłam z bólem.
„To konsekwencja grzechu pierworodnego…” – wyszeptał Jezus ze smutkiem.
Zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie płonący cały miłością…
„Zaufaj Mi Monisiu kochana, a ja sprawię, że zaufasz sobie.
„Ale ja Tobie ufam, kochany mój!”
„Zaufaj więc i sobie.”
„Ale ja tyle razy się na so…” – zaczęłam.
Nie skończyłam. Jezus zamknął mi usta pocałunkiem. Słodkim i czułym i gorącym…
„Spróbuj, maleńka Moja. Proszę…”
Patrzył we mnie taki czuły i taki we mnie zakochany…
„Spróbuję.. Dla Ciebie spróbuję, mój słodki!”
Jezus wtulił się we mnie… Objęłam Go cała!
ODPOCZYWAM NA SERCU JEZUSA…
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Nie spodziewałam się, że ułożę…” – szepnęłam z uśmiechem.
„Nie ufasz Mi, maleńka?” – spytał Jezus łagodnie i cudnie się do mnie uśmiechał.
„Tobie ufam! – szepnęłam oburzona – sobie nie ufam!”
„Ufając sobie, ufasz Mi!”
„Nie rozumiem?”
„A ufając Mi, ufasz sobie” – wyszeptał Jezus jakby nie słyszał tego co mówiłam.
„Że mi pomożesz jak będę układać. A to pierwsze…”
„Jeśli będziesz układać to ci pomogę!”
„No, to oczywiste!”
„Właśnie!” – Jezus promieniał cały miłością i uśmiechem.
„Mój Duchowy Syn odprawił ją wczoraj w kościele. A dziś mi napisał:’Droga Krzyżowa bardzo mi się podobała. Przypomina konstrukcją kazanie pasyjne. I ten refren na końcu każdej stacji 🙂 🙂 ’ Kazanie pasyjne… Nie wiedziałam..”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha i znów szepnęłam:
„Dziś od razu biorę się za przygotowanie do układania rozważa…”
Jezus przerwał mi gwałtownie!
„Odpocznij teraz maleńka. Od poniedziałku zaczniemy.”
„Myślisz…?”
Jezus skinął głową twierdząco.
„Masz rację mój Jezu! Potrzebuję odpocząć!”
„Odpocznij Monisiu kochana. Odpocznij maleńka Moja… Na SERCU moim odpocznij…”
„Taaak…”
Leżałam na SERCU Jezusa i odpoczywałam. A On patrzył we mnie z lubością…