Mój Umiłowany jest niesamowity! Niezwykły! Jedyny w swoim rodzaju. Ciągle mnie czymś zaskakuje! I dzisiaj też!
W nocy troszkę odpoczęłam. Ale dzień taki jakiś… ni to zima, ni wiosna. Czuję się słaba, fizycznie. Nie wiem czy to akurat to czy też i inne okoliczności sprawiły, że poczułam się znowu zmęczona.
„Dwie samotności się spotkały, pokochały, poznały – rozmyślałam wpatrując się w Jego oczy – właściwie ciągle Cię poznaję. I rozkochujesz mnie w Sobie bardziej i bardziej. Nasza miłość dojrzewa, zmienia się. Staje się głębsza… A kiedy jest mi smutno i źle, kiedy samotność zaczyna doskwierać wtedy rozmyślam o Tobie, Ukochany”.
Jezus patrzył we mnie i tajemniczo się uśmiechał.
„Czy mogę prosić o twoje serce, umiłowana?
Zdziwiłam się.
„Panie, przecież jest Twoje. Dałam Ci je już dawno.
Patrzył we mnie coraz bardziej przenikliwie. Cały był rozpromieniony.
„Czy mogę je poślubić?”
Zatkało mnie szczerze mówiąc. A On wydawał się być zawstydzony swoją propozycją. Czekał na moją odpowiedź.
„Tak…” – wyszeptałam.
Wpatrywaliśmy się w siebie szczęśliwi.
„Przyjdę niedługo”.
„Będę czekać”.