Przyszedł do mego serca. Dziękowałam Mu za moje duchowe dzieciątko, które dziś kończy czwarty miesiąc życia. Rozmyślałam o dzieciątku… 🙂
„Kochane maleństwo…”
Wpatrywałam się w Ukochanego. On patrzył we mnie… słodko.
„Umiłowany!”
„Perełko Moja!”
Patrzył i patrzył…
„Promyczku, pociągam Cię do Siebie bliżej i bliżej…”
„Tak!” – przerwałam Mu.
Jakby mnie nie słuchał tylko mówił dalej do mojego serca.
„Za Tobą pociągnę innych, tych, którzy czytają te słowa”.
„Na blogu?”
„Tak, Promyku. Pociągnę wielu do Siebie. Dzięki Moim słowom, które zapisujesz”.
„Już pociągasz, Ukochany!”
„Będę bardziej!”
Patrzyłam szczęśliwa! Ucałowałam Go i dziękowałam…
„Odpocznij Miła Moja. We Mnie odpocznij.
Odpoczywałam…
„Dziś piątek, cierpimy razem Promieniu!”
Tak.