„Umiłowany!”
„Perełko Moja!”
Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie świetliście, promiennie… Patrzyłam i patrzyłam uśmiechnięta, w milczeniu… I On patrzył. I tak trwaliśmy w zapatrzeniu wzajemnym, długo. W końcu szepnęłam:
„Uwielbiam tak siedzieć i patrzeć w Ciebie, Ukochany!”
Patrzył we mnie… zachwycony.
„Jesteś bardzo podobna do Mnie, Promyczku”.
Dziękowałam i szeptałam:
„Dzięki TOBIE, tylko Dzięki Tobie!”
„Dzięki Twojej ufności!”
„Ty mi ją dajesz!”
Patrzył…
„Tańczysz bardzo, Promyku!”
Kiwnęłam głową potakująco.
„Tańczę z Tobą!” – usłyszałam w głębi serca.
„Wiem! Kręcisz piruety!” – uśmiechnęłam się do Ukochanego.
Patrzyliśmy w siebie nawzajem długo. A na Mszy św. odnowiliśmy nasze Śluby.
Teraz też kręci piruety 🙂