Wpatrywałam się Ukochanego. Patrzył we mnie świetlisty, jasny, promienny. Zanurzał mnie w Swoim świetle, jasności… Byłam w Nim.
„Ja w Tobie, a Ty we Mnie, Promyku”.
„Tak… Ukochany… Tak!”
Patrzył tkliwie bardzo, a ja uśmiechałam się do Niego.
„Znów mnie wysłuchałeś, Ukochany!”
„Ja Cię zawsze wysłuchuję”.
„Zawsze!” – potwierdziłam z głębokim przekonaniem.
Uśmiechnął się do mnie promiennie i jeszcze bardziej zanurzał w Sobie…
„Wysłuchuję dusz pokornych i ufnych”.
Popatrzyłam nieśmiało… Jednak On ośmielał mnie Swym uśmiechem.
Dziękowałam.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
<3