Tańcząca. Byłam w Ogrodzie mojego serca. Tańczyłam w ramionach Umiłowanego. Przy Jego SERCU. Ukochany tulił mnie do NIEGO z czułością… Potem nakarmil mnie Swoim Ciałem. Zrobił to naturalnie, normalnie, bez podniosłości, patosu. Po prostu dał jeść Swemu Promykowi jak matka dziecku. Uwielbiałam Go, a potem szepnęłam:
“Ukochany… czasem nachodzą mnie myśli, że ten cały Ogród tutaj, Ty i ja w Nim, to kłamstwo, albo mój wymysł. Wiem, że to nie kłamstwo, tylko prawda. I że sama bym tego wszystkiego nie wymyśliła, bo moja wyobraźnia jest za mała. Ale nie wiem co robić, gdy mnie takie myśli nachodzą…”
Ukochany uśmiechnął się do mnie.
“Przypomnij sobie wtedy obraz, który teraz malujesz, Perełko. On niech Ci będzie dowodem. Bo gdyby Mnie tutaj nie było, ani Ciebie tu nie było, ani nie byłoby Ogrodu, to byś go, obrazu przecież nie namalowała”.
Roześmiałam się serdecznie, w głos. Olśniona!
“To prawda!”
“To zły próbuje odebrać Ci pokoj serca, szczęście, miłość, Mnie…”
Przerwałam Mu gwałtownie:
“Nie pozwolę mu!”
“Nie pozwolimy. Ja Ci pomogę, Perełko”.
Usmiechnęłam się z wdzięcznością do Umiłowanego.
„Ale to świetne! Ten obraz jest naprawdę dowodem, że tu jesteś i działasz cuda we mnie!”
„Najprawdziwszym dowodem”.
Ukochany uśmiechał się do mnie promiennie. Ja do Niego też.
DOWÓD
Category: (NIE) MOJE MYŚLI