Noc balujaca bardzo. Teraz też balujemy z Umiłowanym moim
Byłam w Ogrodzie Sercowym na trawniku przed altanką. Siedziałam na trawie i… Tuliłam Ukochanego do mojego serca… Tańcząca, cierpiącą, ale szczęśliwa niezmiernie!!!! Tuliłam do serca Oblubieńca mojego, mój Skarb Najdroższy… Patrzyłam w Niego z uwielbieniem, czcią, zachwytem. I mimo bólu, cierpienia, z uśmiechem. Umiłowany patrzył we mnie Swym dziwnym przecudnym Spojrzeniem pełnym Miłości. On patrzył tylko we mnie. Ja tylko w Niego patrzyłam. Nie istniało nic więcej. Tańczyliśmy w milczeniu. Dwa krzyże, Jego i mój zbliżyły się do siebie. Objęły się, ucałowały, przytullily do siebie. I już się nie rozdziela. Nagle zabolało tak bardzo że aż jęknelam. Natychmiast jednak uśmiechnęłam się do Umiłowanego. A Ukochany natychmiast przytullil mnie do SERCA Swego.
„Bardzo Cię bóli, Najmilsza…”- szepnął z czułością bezgraniczną.
„Boli. Ale nic to, Umiłowany. Tańcze dla Ciebie!”
Objęłam Go i przytullilam do siebie. On patrzył tylko we mnie, a ja tylko w Niego patrzyłam. I tak trwamy we wzajemnym oddaniu, przytuleniu, tańcu. Umiłowany mój i ja.