Leżałam na kwiatowej kanapie. W naszej altance. Obolała, słaba i zmęczona leżałam. Najdroższy, Umiłowany mój był ze mną. Pochylony nade mną z tkliwoscia, którą trudno opisać. Patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej patrzył we mnie…
Patrzyłam w Umiłowanego patrzyłam i rozmyślalam… O czym? O tym co jeszcze muszę jeszcze, ile chciałabym zrobić, a chyba nie dam rady bo brakuje mi sił. On wiedział. Wcześniej Mu się zwierzyłam. A teraz Umiłowany patrzył mi w oczy głęboko… Zapatrzylam się w Umiłowanego mojego.
Lezal przede mną Ukrzyżowany. Kleczalam przy Nim pochylona. Wzruszona. Patrzył we mnie bezsilny, obolały i zmęczony… Pochyliłam się jeszcze bardziej i całowalam JEGO Rany. Potem przytuliłam się do Umiłowanego i objęłam Jego Krzyż. Trwałam w przytuleniu. Umiłowany szeptal do mego serca:
„Maleńka… Jesteś obolała, zmęczona i słaba, bo wisisz ze Mną na Krzyżu.”
„Tak, Najdroższy mój.”
Patrzył we mnie z Miłością bez granic.
„Bardzo Cię boli, prawda?” – spytal Umiłowany.
Patrzyłam w Umiłowanego, cierpiącego niezmiernie.
„Bardzo, Umiłowany”- wyszeptalam.
„Prawdę powiedziałaś, Perełko Moja.”
Znów leżałam na kwiatowej kanapie, a Umiłowany mój pochylal się nade mną. Patrzył promienny i jasny.
„Żyj w poczuciu, że już nic nie musisz. Jesteś Moją Miłością i Radością. A Ja jestem Twoją. Ciesz się Miłością i Żyj w Radości. A Ja dam Ci siłę, kiedy będziesz jej potrzebować.”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego radośnie.
„Dobrze, Umiłowany! Dziękuję Ci!!!”
Obsypywal mnie pocałunkami…
CIESZ SIĘ MIŁOŚCIĄ I ŻYJ W RADOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI