Staliśmy przy studni. Umiłowany mój i ja. Ukochany stał naprzeciw mnie i mnie obejmował. Promienny i świetlisty bardzo. Patrzył we mnie z zachwytem i uwielbieniem… Jego oczy błyszczaly Miłością. Patrzył we mnie jakbym była dla Niego najpiękniejsza i jedyna na świecie. Jak w obrazek we mnie patrzył. Aż mi głupio było. Chciałam spuścic głowę, ale ujął ją w Swe dłonie. I patrzył.
„Podziwiam Swoje Dzieło, Perełko!” – uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Podziwiaj, Umiłowany. Wszystko, co dobre we mnie jest Twoim Dziełem!”
Ukochany patrzył we mnie i patrzył…
„A gdybym Ci, Perlo powiedział, że to (tu wskazał na Ogród Sercowy), że to wszystko kłamstwo?”
Zaśmiałam się swobodnie. Czułam się bardzo swobodnie przy Ukochanym. Byłam po prostu sobą.
„Nie uwierzyłabym Ci!” – powiedziałam głośno, patrząc Umiłowanemu mojemu prosto w oczy.
„Nie? A dlaczego?” – spytal, ale nie wyglądal na zdziwionego. Na zakochanego i uradowanego raczej.
„Za bardzo mnie zmieniłeś, za wiele uczyniles we mnie dobra, żeby mogło to być kłamstwem. Poza tym jeśli to wszystko jest kłamstwem, to i Ty też jesteś kłamstwem. A to przecież nieprawda.”
„Więc ufasz…” – Umiłowany nie dokończyl. Zamknęłam Mu usta pocałunkiem. Patrzyłam w Niego uśmiechnięta.
„Ufam, że mnie nie oklamiesz. Bo jestes Prawdą, a nie kłamstwem. A jeśli nawet mnie okłamujesz to i tak Cię kocham!”
Ukochany zaśmiał się perliscie.
„Poddaję się Najmilsza Moja!”
„I bardzo dobrze!”
Po chwili dodałam:
„Mam do Ciebie, Umiłowany, prośbę!”
Umiłowany pochylil się w zasluchaniu.
„Jaka, Perełko?”
„Żebyś mnie więcej nie sprawdzał. Bo mam wrażenie że ostatnio jakoś mnie sprawdzasz. Nie sprawdzaj mnie, proszę, bo… bo znów się będziesz musiał poddać!” – uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego. On patrzył we mnie słodko…
„Takas pewna siebie?” – spytal przekornie.
„Siebie? Nie. Nie siebie. Ciebie! Ciebie jestem pewna.”
„Poddaję się znowu, Perełko!”
Patrzył we mnie z zachwytem ogromnym. Jasność i piękno niezwykle biły od NIEGO. Cudnosc tak wielka, że słow brakuje… Patrzyłam w zachwyceniu, uniesieniu, uwielbieniu…
„Mój Piękny! Mój Przecudny…. Mogę patrzeć w Ciebie i patrzeć…” – wyszeptalam w głębi serca mojego. Ukleklam przed Nim i ucalowalam SERCE Jego. Umiłowany mój podniósł mnie i przytulił do Siebie mocno… Mocno…
„Znów się poddaje, Perełko Moja!”
„No cóż… skoro lubisz…”
„Poddawać się Tobie Perlo?? Uwielbiam!!!”
Wziął mnie na ręce i zawirowal wokoło z wielką radością. Zaniosl mnie do naszej altanki i położył na kwiatowej kanapie. Leżałam tańcząca. Ukochany nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pochylal się nade mną… Cały był dla mnie, a ja cała Jego byłam. Pochylał się bardziej i bardziej… Okrywał mnie Sobą, otulał. Zatapiał, zamykal w Sobie. Przenikał… Jednoczył w Komunii SERCA, duszy i ducha. W Komunii miłości i cierpienia. W Komunii tańca. Brakuje mi słów… Napiszę więc tylko, że Umiłowany poddał mi się raz jeszcze. Mój Maleńki, Najdroższy…
PODDAŁ SIĘ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI