Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony niezmiernie…
„Bardzo Mnie wzruszyłaś i pocieszyłaś i ucieszyłaś, Monisiu!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Ja?! Kiedy??!” – zdziwiłam się bardzo.
Umiłowany mój spojrzał we mnie głęboko… I od razu sobie przypomniałam.
„Wczoraj oglądałam film. Nieważne teraz jaki, może kiedyś o nim opowiem, teraz nie mam siły. Więc oglądałam film. Był w nim pokazany przez chwilę mały krzyż. Krzyż był czarny, a na nim wisiała alabastrowa figura Chrystus sa. I gdy zobaczyłam mojego ślicznego, umiłowanego Jezusa z rozpiętymi szeroko ramionami… Serce mi zadrżało, z oczu popłynęły łzy.
’Aż tak mnie kochasz! Aż tak!!!’ „
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim.
„I to nie pierwszy raz! Nie pierwszy raz gdy porusza cię Moja miłość, maleńka!”
„Gdy pomyślę jak bardzo mnie kochasz, albo po przyjęciu Komunii świętej, albo gdy przeczytam, lub usłyszę jakieś słowa o Tobie, które mnie dotkną… Porusza się, podskakuje ze szczęścia moje serce a z oczu płyną łzy.”
Jezus patrzył we mnie z tkliwością…
„Czy to… normalne?” – spytalam niepewnie.
„Jeśli się bardzo, bardzo kocha to normalne!” – wyszeptał Jezus.
Zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienicę… Czule, słodko i ogniście…
NORMALNE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI