„Chcesz Mi pomóc, Monisiu?” – spytał Jezus łagodnie.
„Jasne! Co mam robić, kochany?”
„Zaraz ci powiem, maleńka. Musiałem najpierw cię spytać.”
„Na drugi raz nie pytaj!”
„Muszę pytać. Jesteś wolna, a Ja cenię twoją wolność!”
„Jeśli tylko dlatego pytasz, że musisz to nie pytaj Maleńki mój…”
„Chcę, pragnę pytać!”
„Jeśli chcesz i pragniesz to pytaj. Moja odpowiedź zawsze brzmi: 'tak!’ Co mam robić, mój Jezu?”
„Mocniej, bardziej wtulić się we Mnie!”
„Tylko tyle?!” – zdziwiłam się bardzo.
„Aż tyle!”
I zobaczyłam Ciało Jezusa całe w Ranach i Krwi! Całe cierpiące…
„Myślałeś, że TO mnie wystraszy?! Zniechęci…? Najsłodszy…”
Objęłam mojego umiłowanego ślicznego Jezusa z miłością i uwielbieniem… Delikatnie, ale mocniej i bardziej. Gdy tylko Go objęłam, Jezus zaczął zanurzać mnie w Sobie… Zatapiać. Tak bardzo, że nie wiadomo było gdzie się kończył On a zaczynałam ja. Nie było już mnie i Jego… Byliśmy Jedno. Rany Jezusa były na mnie i we mnie. Jego Krew też. Byłam cała w Ranach i Krwi umiłowanego mojego… A On nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptał z ogniem:
„Nosisz w sobie Moje Rany i Mnie w sercu Swoim, maleńka!”
„Pragnę!”
Trwaliśmy w bliskości niewypowiedzianej… Jezus i ja.
NOSZĘ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI