„’I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.’ Wiesz mój kochany? To ja często jestem wobec samej siebie największym winowajcą. Często o tym rozmyślam. Sobie samej najtrudniej jest odpuścić…”- urwałam na moment i po chwili dodałam:
„Ale odpuszczam, bo co? Jeśli sobie nie odpuszczę, TATA i mi nie odpuści…”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem!
„Jakaś ty piękna, Monisiu! Jak piękna!” – wyszeptał z naciskiem.
Oburzyłam się!
„Ja Ci Jezu kochany o moich grzechach, a Ty, że ja piękna mówisz! W grzechach jestem piękna?! Chyba nie!”
„Jesteś piękna w sposobie w jaki z nimi walczysz!”-wyszeptał Jezus rozpromieniony.
Spojrzałam w Jezusa pytająco!
„Miłością!” – wyszeptał umiłowany mój żarliwie.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć… Patrzyłam w mojego ślicznego z miłością i uwielbieniem.
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
MIŁOŚCIĄ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI