Leżałam w objęciach Jezusa. Głaskalam Jego policzek i uśmiechałam się do mojego ślicznego umiłowanego od ucha do ucha. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i zachwycony cały.
„Jak mogę Ci usłużyć, kochany mój?” – spytałam z uśmiechem.
Jezus patrzył we mnie głęboko… A ja zaczęłam rozmyślać… Przypomniała mi się znów przypowieść o synu marnotrawnym. I znowu pomyślałam o jego starszym bracie. 'Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę’. Ile goryczy, pretensji i żalu jest w tych słowach! Starszy syn traktuje relację z ojcem jako relację pan – niewolnik. Domaga się, żeby za jego pracę w domu ojciec mu płacił. Nie doświadcza radości i szczęścia dlatego, że jest z ojcem. Traktuje jego prośby jak rozkazy jakiegoś tyrana. Tymczasem oto odpowiedź ojca: 'Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się’.
'Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko co moje, do ciebie należy!’ Ile miłości, czułości, dobroci jest w słowach ojca! On kocha swoich synków jednakowo, bezwarunkowo. Był bardzo szczęśliwy gdy chcieli pracować w domu, bo wiedział, że pracowali także dla siebie. Ojciec widział w synach dziedziców majątku.”
Spojrzałam w oczy Jezusowi głęboko. I pomyślałam, że dla mnie 'usłużyć’ znaczy 'jak mogę Cię ucieszyć? Jak mogę sprawić Ci radość?
„No więc jak mogę Ci usłużyć, mój śliczny Jezuniu?” – spytałam z uśmiechem od ucha do ucha.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! Promiennie bardzo!
„Daj Mi buzi, maleńka Moja!”
„Buzi?!” – zaśmiałam się radośnie.
„Tak! Jeśli chcesz Mnie ucieszyć, sprawić Mi radość, to daj Mi buzi!” – wyszeptał Jezus ogniście.
„Jasne!!!” – szepnęłam rozradowana.
Pochyliłam się i dałam Najmilszemu siarczystego buziaka! Jezus rozpromienił się jeszcze bardziej! Jaśniał cały szczęściem i radością!
„Uwielbiam twoje buziaki, Monisiu!”
„A ja uwielbiam Ci je dawać, kochany! Choć one bardziej przypominają całusy dziecka niż oblubienicy!” – zaśmiałam się perliscie.
„Są takie słodkie, czyste i siarczyste!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. A On nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
SŁODKIE, CZYSTE I SIARCZYSTE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI