„Już nikt, ani nic mnie tu nie trzyma. Tylko Ty! Trzymasz mnie w Swoich rękach. W dłoniach Swoich mnie trzymasz! I ja trzymam się Ciebie. Kurczowo, zawzięcie! Trzymam się tylko Ciebie, mój Jezu kochany! Uczyniłeś mi kołyskę ze Swych dłoni i niesiesz mnie w niej wśród życiowych fal i burz!” – szepnęłam z mocą.
Jezus zbliżył twarz do mojej twarzy i mnie całował. Całował mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Namiętnie, gorąco i słodko. Jezus całował, a ja zobaczyłam obraz: Umiłowany kroczył po wzburzonych falach, wśród burzy trzymając mnie ukrytą w dłoniach. W pewnym momencie przytulił mnie i ułożył w SERCU Swoim i usłyszałam:
„To prawda, Moniko, że niosę cię wśród fal i burz. Ale nie w dłoniach, lecz w SERCU. Mieszkasz w SERCU Moim. W nim twoja kołyska. Serce Moje jest twą kołyską. W nim cię tulę i chronię przed złem tego świata.”
Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego.
A Jezus całował…
SERCE JEZUSA KOŁYSKĄ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI