Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała. W Jego SERCU – Kołysce, tańcząca leżałam. Mój umiłowany patrzył we mnie poruszony i wzruszony…
„Moje biedne i samotne SERCE – Kołyską!”
Oburzyłam się!
„Twoje SERCE nie jest ani biedne, ani samotne!!! Twoje SERCE jest bogate iii…”
Nie dokończyłam! Jezus zamknął mi usta słodkim pocałunkiem…
„Moje biedne i samotne SERCE – Kołyską!”- wyszeptał Jezus wyszeptał Jezus żarliwie.
„Tak! Moją Kołyską!” – szepnęłam równie żarliwie.
Wiesz Moniko, że ono, SERCE Moje, jest chore? Chore z miłości!”
„Jak je uleczyć?” – spytałam z troską.
„Nie można, Moniko najmilsza. Jest zranione, Raną, której uleczyć się nie da. Ale można je pocieszać. Pocieszać się swoją miłością…”
„To dobrze! Wspaniale!” – szepnęłam z mocą.
„Wspaniałe!”
Głaskałam SERCE umiłowane….
CHORE Z MIŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI