Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Wczoraj byłam bardzo zmęczona psychicznie, fizycznie i umysłowo. I powiedziałam, że moje życie to droga pod wiatr. Wiatr w oczy. A Ty spytałeś:”A Moje cuda?” Odpowiedziałam, że to się nawzajem nie wyklucza.”
Jezus patrzy we mnie z czułością.
” A teraz odpoczełaś i co powiesz, maleńka Moja?”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„To samo!”-szepczę z mocą i dodaję:
„Moje życie to droga pod wiatr. I Twoje cuda. Sztuka w tym, żeby je dostrzec, zobaczyć. Gdy wiatr wieje w oczy to często bardzo trudno.”
„Ty je dostrzegasz, Moja słodka.”
„Staram się.”
„A jaki cud wczoraj dostrzegłaś?” – uśmiecha się Jezus.
„Jaki?”
Szukam w pamięci. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Może to nie jest cud, ale przydała się moja maleńka torebka z naszym pocałunkiem. Włożyłam do niej dokumenty i skierowanie od lekarza. Myślałam, że taka malutka do niczego się nie przyda. A jednak!”
„Tak samo jak ty, Moja słodka!”
„Jak ja…?” – uśmiecham się do umiłowanego niepewnie.
Jezus uśmiecha się do mnie rozpromieniony cały miłością i zachwytem.
JAK JA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI