Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną.
„Chodź do mnie, mój słodki!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
Obejmuję Go z miłością.
„Jestem z tobą, maleńka Moja! Jestem.”
„Wiesz…?”
„Tak.”
Uśmiecham się nieśmiało… Rozmyślam. Wczoraj na Mszy świętej, gdy ksiądz wypowiedział słowa: 'Módlcie się, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg, Ojciec wszechmogący’, pomyślałam, że ja daję mojemu Oblubieńcowi siebie na ofiarę. Nie tylko moje życie, nie tylko moje cierpienia i bóle, ale siebie. Siebie całą! I zobaczyłam… nie wiem co to było? Obraz? Nie wiem. Ale skoro Jezus powiedział „Tak!”, widać, muszę go opowiedzieć. Zobaczyłam siebie leżącą na ołtarzu. A ksiądz podnosił hostię wysoko, wysoko… Potem obraz znikł.
„Czy to było od Ciebie?”
„Moją Ofiarę łączę z twoją, najmilsza Moja!”
Jezus mój Oblubieniec zanurza mnie w Sobie. Wciąż bardziej i głębiej. I czyni z Sobą jedno.
OFIARA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI