„Najmilsza Moja!”
„Ukochany!”
Patrzył we mnie… nie potrafię wyrazić w jaki sposób we mnie patrzył. Było to spojrzenie z Krzyża, promienne i jasne zarazem. Czułe, łagodne i…
„Niesiesz mnie, Panie Jezu…”
„Niosę. Przy Sercu Moim”.
Patrzył…. Zapatrzyłam się w TO Jego spojrzenie, tańcząca bardzo. Zanurzał mnie w tym, pełnym Miłości spojrzeniu. Mnie i mój taniec.
„Jaki Ty piękny…”
„I cały dla Ciebie, Promyczku”.
Ucałowałam Go.
Miesiąc: wrzesień 2016
UKRYTA W UMIŁOWANYM
Rano Ukochany przyszedł do mego serca. I zamknął mnie w Swoim SERCU. Ukrył mnie w NIM.
Siedziałam u Jego Stóp.. Patrzył we mnie czule bardzo.
„Ukryłeś mnie, Jezu”.
„W swym Sercu, Promyczku”.
„Dzięki temu mogę dźwigam mój krzyż. Tańczę. Wytrzymuję to wszystko. Ukryta w Twym Sercu. Ukryta w Umiłowanym”.
Patrzył słodko…
BĄDŹ UWIELBIONY!
„Tańczysz bardzo, Mój Promyczku” – Ukochany patrzył… tkliwie.
Pokiwałam potakująco głową i szepnęłam:
„Dla Ciebie tańczę. Z Tobą i dla Ciebie”.
„Pięknie tańczysz”.
„Bo Ty mnie pięknie w tańcu prowadzisz!”
Trwałam w Miłości.
WYPEŁNIENIE
Rano:
„Ukochany, nie mam możliwości przyjąć Ciebie w Komunii św., Ale bardzo pragnę, żebyś do mnie przyszedł. Przyjdź, proszę do mojego małego, biednego serca. Przyjdź, proszę. Jeśli chcesz…”
„Promyczku kochany! Oto jestem. Oto teraz przychodzę do Twego serca”.
Uwielbiałam Go.
Patrzył we mnie czule bardzo…
„Jesteś w moim sercu, Ukochany! Widzę to!”
„Jestem, Promyczku. Przychodzę do Ciebie zawsze gdy tego pragniesz”.
Patrzyłam… patrzyłam w moje Pragnienie i w Wypełnienie moich pragnień…
BO KOCHAM
„Jezu Ukochany mój!”
„Perełko Moja!”
Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża…
„Pragnę Cię, Promyczku. Tęsknię!”
„Umiłowany… ja tęsknię. Wciąż. Mimo, że wiem, że TY jesteś ze mną. Tęsknię. To dziwne, wiem…”
Patrzył czule bardzo.
„To nie jest dziwne, Promyku. Tęsknisz, bo kochasz!”
O OBRAZACH, PIĘKNIE I ZACHWYCIE UKOCHANEGO
Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego. Ucalowalam Go i patrzylam. Ukochany patrzył we mnie czule. Bardzo czule… Uśmiecham łam się do Niego.
„Zauważyłam że zaczęłam malować obrazy inne niż do tej pory malowalam….”
Uśmiechał się do mnie tajemniczo, a ja szeptalam dalej :
„Inne… Jakbym wydobywala je ze swojego wnętrza. I dziwne… Mam wrażenie że to siebie maluję, wtedy kiedy malowalam Aniołów i motylka, wtedy kiedy malowalam Ogród serca, i kiedy malowalam taniec… To siebie malowalam! Teraz też siebie maluję! Ale maluję KOGOŚ jeszcze! KOGOŚ Kogo na obrazach nie widać, ale obrazy są NIM są przenikniete. Bije od nich JEGO MIŁOŚC i blask. TEN KTOŚ bardzo, bardzo mnie KOCHA i tuli do Serca… I pokazuje mi moje piękno… Wiem że to TY malujesz te obrazy, sama bym nie potrafiła. I szczerze mówiąc nie odważyła bym się! ”
Ukochany patrzył we mnie rozczulony…
” JA tylko pokazuję Ci Twe piękno, Promyku. Chcę, żebyś je zobaczyła i przekonała się sama”.
Patrzył we mnie tak cudownie, a w JEGO oczach było widać zachwyt…
W JEGO MIŁOŚCI
Dziś Ukochany przebaczyl mi grzechy w Sakramencie Pokuty. Potem przyszedł do mojego serca. Pan Młody wszedł do serca swojej oblubienicy…
Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego z uwielbieniem, radością i szczęściem wielkim!
Patrzył we mnie promienie bardzo.
„Piękna jesteś, Perełko Moja! ”
” To TY mnie upiększasz! ”
Trwam w JEGO Miłości.
PODNOSI, PODTRZYMUJE, UTWIERDZA
Ucałowałam Umiłowanego. Wpatrywałam się w Jego oczy.
„Ukochany! Najdroższy!”
„Perełko Moja najmilsza!”
Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża… tkliwie bardzo…
„Znów mnie podniosłeś!”
„Masz piękne serce, Promyku”.
„Dzięki Tobie! Podniosłeś moje serce. Ciągle podnosisz, podtrzymujesz i utwierdzasz… Ciągle!”
Patrzył we mnie słodko… Rozmyślałam.
„Idę za Tobą. Krzyż mój coraz cięższy. Tak… brudny, sękaty. Ale dźwigam go. A Ty ciągle podnosisz moje serce, podtrzymujesz i utwierdzasz. W Sobie”.
Patrzył świetlisty.
„Cały Twój i cały dla Ciebie, Promyczku”.
„Cała Twoja i cała dla Ciebie, Ukochany!”