Budzę się… Leżę w objęciach Jezusa z zamkniętymi oczyma. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA z miłością. Zbliża twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Uwielbiam Ciebie, Jezu kochany!”
„I Ja cię uwielbiam, miłości Moja! Jesteś bardzo dzielna, odważna i mądra.”
„Ja dzielna, odważna i mądra?!”
„Mhmmm!” – Jezus całuje mnie z czułością.
„A piękna?” – uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha.
„Piękno zawiera w sobie mądrość, odwagę i dzielność.”
„Dzielność? Tak się to mówi?”
Uśmiecham się do Jezusa radośnie. Umiłowany mój uśmiecha się do mnie cudownie.
„Nie wiem czy tak się to mówi, ale wiesz o co chodzi.”
„Oczywiście! Przepra…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Ciii. Na tym także polega twe piękno!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
Miesiąc: sierpień 2025
JEST PRZY MNIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i pyta z troską:
„Jak się czujesz, miłości Moja? Już lepiej?”
„Lepiej…” – uśmiecham się do umiłowanego smutno.
„Pokaż!”
Jezus wyjmuje moje serce z ciała. Unosi w górę i ogląda uważnie. W sercu jest rana, która krwawi…
„Nie jest lepiej…”
„No, nie…”
Wczoraj wieczorem dostałam cios w serce. Właściwie ostatnio często dostaję. Ale wczoraj… Nawet pojawiły się w oczach łzy… Ostatnio płakałam gdy zmarło moje Dziecko. Pięć lat temu. Wczoraj łzy same z oczu ciekły.
„Czułam się opuszczona przez wszystkich. Nawet przez Ciebie…”
„Rozumiem cię doskonale. Rozumiem, maleńka Moja.”
„A jednocześnie wiedziałam, że jesteś przy mnie. Bliżej niż kiedykolwiek.”
Obejmuję umiłowanego mojego. Wtulam się w Niego. Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
SÓL CIERPIENIA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały.
„Mój piękny! Prześliczny!”
„Moja słodka! Najsłodsza!”
„Najsłodsza?” – uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„Tak! Najsłodsza!”
„Żeby nie taka słodka, że aż mdli!”-śmieję się perliscie.
Umiłowany uśmiecha się do mnie cudownie.
„Jesteś przyprawiona solą cierpienia.”
„Solą? Czasem mi się wydaje, że goryczą…”
„Rozumiem cię doskonale, maleńka Moja.”
„Ale tylko czasem mi się tak wydaje. Mam CEL, do którego idę.”
Patrzę umiłowanemu w oczy głęboko… Jezus przytula policzek do mego policzka. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
INNA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Skoro tak… Mężu.”
„Żono!”
„Przepraszam kochany mój Jezu! Ale to brzmi szorstko i sztywno. Po ludzku. A nasza miłość nie jest… Nasza miłość jest… Inna!”
„Masz rację, maleńka Moja! Nasza miłość jest inna.”
„Przepraszam, ale te sformułowania zawierają w sobie jakby granicę. A nasza miłość nie ma granic!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie! Rozpromienia się cały miłością!
„Nie przepraszaj Mnie, najmilsza! Masz rację. Nasza miłość nie ma granic!”
„Nie będę Cię tak nazywać, mój Jezu. I proszę, Ty mnie też tak nie nazywaj.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„A jak mam ciebie nazywać?” – pyta z czułością.
„Ty wiesz…” – obejmuję umiłowanego mojego z miłością.
„Moja śliczna!”
„Mój słodki Jezuniu! Mój przesłodki!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
„Nasza miłość jest inna. I ty jesteś inna, maleńka Moja!”
„A jaka?”
Jezus uśmiecha się do mnie tajemniczo… I ja się do Niego uśmiecham.
NASZA MIŁOŚĆ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście, a nasze serca szepczą:
„Całuj Mnie! Całuj mnie!”
Jezus mnie całuje… I ja całuję umiłowanego mojego.
„Pragnę ciebie, Moja maleńka! Jesteś Moją umiłowaną. Moją oblubienicą! Moją żoną!”
„Skoro ja jestem Twoją żoną to Ty jesteś moim…”
„Powiedz to! Powiedz, umiłowana Moja!”
„Mężem!”
Po chwili dodaję:
„Ale Twoja miłość, kochany mój Jezu, jest pełniejsza i głębsza niż…”
„Nasza miłość, maleńka Moja. Nasza!”
„Ale…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Nie ma żadnego ale, miłości Moja!”
Jezus całuje mnie całą. Obsypuje pocałunkami jak deszczem. Tańczę w Jego pocałunkach.
COŚ ROBIĘ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Co u Ciebie, kochany mój Jezu? Wszystko dobrze?”
„Tak, maleńka. Wszystko dobrze – uśmiecha się Jezus z czułością. I pyta:
„A co u ciebie, Moja śliczna? Wszystko dobrze?”
„Tak!”
„Na pewno wszystko dobrze?”
„Tak.”
Jezus dotyka dłonią miejsca, w moim ciele, które mnie boli najbardziej.
„Wiem, że cię boli, uciska, ciągnie…”
„Tak.”
„Czujesz gorąco i pieczenie.”
„Tak.”
„I podobno nic nie można z tym zrobić.”
„Tak.”
„Ty jednak COŚ z tym robisz!”
„Tak. Tańczę dla Ciebie, kochany mój Jezu.”
„Moja słodka!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko…
PO COŚ
Leżę w objęciach Jezusa obolała. Tańczę bardzo! Umiłowany mój Jezus tulił mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Masz kolejnego Duchowego Synka, maleńka Moja!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Tak. Naszego nowego ks proboszcza. Wczoraj było jego uroczyste powitanie w parafii. Po Mszy świętej napisałam do mojego Duchowego Synka:
Mnie się ks proboszcz podoba 😊kazanie miał ładne. A po komunii zaprosił wszystkiie dzieci do błogosławieństwa, a że dzieci rozbieganie to chodził po kościele uśmiechniety i błogosławił 😊😊
Tylko oczy miał jakieś smutne. Od razu go adoptowałam.”
„A co było po Mszy?”
„Mam o tym opowiadać?!” – śmieję się wesoło.
„Opowiedz, opowiedz!” – Jezus także się śmieje.
„Po Mszy ciocia nas zagadała i tata położył podnóżki na dachu samochodu. Ja siedziałam już w środku i nie wiedziałam że są na dachu. Ciocia opowiadała gdzie była na wakacjach. My opowiadaliśmy o swoim wyjeździe . Potem tata schował wózek i pojechaliśmy do domu. Przyjeżdżamy do domu, tata wysiada z auta i przeklina siarczyście.
-Co się stało? – pytam.
-Zapomniałem schować podnóżki do samochodu! Jeden leży na dachu, a drugi zgubiliśmy!
-O kurcze! I co teraz?
-Jedziemy z powrotem. Może gdzieś leży na szosie.
Pojechaliśmy do kościoła. Nigdzie na szosie, ani na chodniku nie widziałam leżącego podnóżka. Wróciliśmy do domu. Na szczęście mam zapasowe podnóżki i tata mi nałożył, żeby noga nie wisiała. Opowiedzieliśmy o wszystkim mojej siostrze.
-A, to ja przejadę się nie rowerem. Może gdzieś leży na chodniku, albo w krzakach.
I pojechała. W międzyczasie ja opublikowałam na profilu naszej miejscowości: 'Zgubiliśmy podnóżek od wózka inwalidzkiego na trasie kościół działki. Gdyby ktoś znalazł proszę o kontakt.”
Po jakimś czasie siostra przyjechała z podnóżkiem. Leżał na chodniku w trawie.”
„Wszystko jest po coś, maleńka Moja.”
„Adopcja to rozumiem. Ale podnóżek… Nie rozumiem…”
„Wszystko jest po coś. Zrozumiesz w swoim czasie.”
„Ok, nie muszę rozumieć.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Uśmiecham się do Niego od ucha do ucha. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
NIE MA ALE
Obudziłam się, szybko otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek. Było około 2.
„Oj, żeby chociaż czwarta…” jęknęłam.
Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko.
„Będziesz miała więcej czasu dla Mnie, Moja słodka.”
„Tak, kochany! Wczoraj miałam ciężki dzień… Przedwczoraj całą noc nie spałam. Boli mnie bardzo. Ale myślę tylko o sobie! Przepra…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem. Patrzy we mnie ogniście. Oczy mi się zamykają… Zasypiam…
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy tylko we mnie.
„Wybaczysz mi, że myślę tylko o sobie?”
„Tu nie ma co wybaczać, maleńka Moja. Masz rację, potrzebowałaś odpoczynku.”
„Ale…”
„Nie ma żadnego ale, maleńka Moja!”
Jezus znów zamyka mi usta pocałunkiem. Słodkim i czułym. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
TAŃCZYMY
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały.
„Kochany mój…”
„Ciii.. Maleńka Moja, ciii… Jestem z tobą. Cierpię z tobą. I z tobą tańczę.”
„A zatańcz dla mnie, mój śliczny Jezuniu…”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie! Zaczyna tańczyć. Tańczy lekko, leciutko, zwiewnie, ulotnie…
„Pięknie tańczysz, mój Jezu!”
„Nie. To ty pięknie tańczysz, Moja słodka!”
„Nie! To Ty. A ja się od Ciebie uczę!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Pięknie tańczysz, miłości Moja!”
„Dzięku…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
SŁODKO
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z lubością. Poruszony i wzruszony. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Całuje i czule szepcze:
„Moja kochana! Najdroższa!”
„Mój Maleńki! Jakie słodkie są Twoje pocałunki! Chyba nie wiesz jak bardzo są słodkie!”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie.
„Nie wiem!”
„To Ci pokażę!”
Zbliżam twarz do twarzy umiłowanego. Całuję go! Siarczyście i namiętnie.
„O! Widzisz jak słodko! Tak mnie całujesz, mój Jezu!”
„Tak! Już wiem jak słodko! Już wiem, maleńka Moja!”
Jezus patrzy we mnie namiętnie.
„Jakaś ty słodka, Moniko! Najsłodsza!”